Defilada Zwycięstwa i Ostatni Rozkaz.

Warszawa, piąty październik 1939 - Aleje Ujazdowskie: 

Plac Piłsudskiego:


A tymczasem w Warszawie podziemie już działało, niestety, zbyt szlachetnie.
 Tak opisuje wydarzenie tego dnia Bonifacy Pulwicki na jednej z list dyskusyjnych: 

"Polska Dwójka" (wywiad) zdołała zdobyć szczegóły pobytu Hitlera po "zwycięskiej defiladzie" w Alejach Ujazdowskich. Hitler miał przejechać następnie przez tą piękną arterię mijając na skrzyżowaniu Al. Jerozolimskich, budynek BGK.
Plan majora Niepokulczyckiego miał na celu wysadzenie w powietrze samochodu wiozącego Hitlera. Wszystko zostało przygotowane, materiał wybuchowy założony pod jezdnię, posterunki alarmowe na trasie obsadzone. Przyszła chwila akcji. Defilada już skończyła się i kolumna samochodów z Hitlerem ruszyła przewidzianą trasą. Już dojeżdżali do rogu przed budynek BGK gdy major Niepokulczycki uzmysłowił sobie, że jak odpali, to równocześnie pójdą w drzazgi samochody świty Hitlera, zabijając niewinnych towarzyszących mu ludzi. W tej sekundzie przemówił majorowi Niepokulczyckiemu honor wojskowy, poczucie humanizmu, które sprzeciwiało się zabiciu, według Jego w tym momencie odczucia, również i niewinnych ludzi towarzyszących Wodzowi Trzeciej Rzeszy i... nie odpalił!

W ten sposób "niewinna" świta, honor wojskowy polskiego Majora, uratował życie Hitlera, wraz z "niewinnymi" niemieckimi zbrodniarzami.

Z tego co wiem, nieskazitelny major Niepokulczycki, w późniejszych akcjach AK, został aresztowany i zginął bohaterską śmiercią po zadanych mu torturach przez gestapo.  [...]
Jakże inaczej potoczyłaby się II-ga Wojna Światowa, oraz historia Europy, a może i całego świata, gdyby w decydującej sekundzie nie odezwało się polskie poczucie wojskowego i humanistycznego honoru, poczucie Polskiego Majora..."


A pod Kockiem, tego samego dnia, gen. Kleeberg wydaje ostatni rozkaz: 

„Żołnierze! Z dalekiego Polesia, znad Narwi, z oddziałów, które się oparły demoralizacji, zebrałem Was pod swoją komendę, by walczyć do końca. 
Chciałem iść najpierw na południe, gdy to się stało niemożliwe, nieść pomoc Warszawie. Warszawa padła, nim doszliśmy. Mimo to nie straciliście nadziei i walczyliście dalej, najpierw z bolszewikami, następnie w 5-dniowej bitwie pod Syrokomlą z Niemcami. Wykazaliście odwagę w masie zwątpień i dochowaliście wierności Ojczyźnie do końca. Dziś jesteśmy otoczeni, a amunicja i żywność są na wyczerpaniu. Dalsza walka nie rokuje nadziei, tylko rozleje krew żołnierską, która jeszcze przydać się może. Przywilejem dowódcy jest brać odpowiedzialność na siebie. Dziś biorę ją w tej najcięższej chwili - każę zaprzestać walki, by nie przelewać krwi nadaremnie.
Dziękuję Wam za Wasze męstwo i Waszą karność - wiem, że staniecie, gdy będzie potrzeba. Jeszcze Polska nie zginęła i nie zginie."

[QZC07::087];RCP05045\28\098;RCP05082\23\025;[QNT82::051];[QAC03::380]p391005

  


witrynę prowadzi
© R. Antoszewski
Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

(wybrane z publ. R. Antoszewskiego)


wrzesień 2003

v.28

  Site Meter