Szczur podpalacz.

W zamierzchłych czasach, kiedy nie było elektryczności i nie urodził się jeszcze wynalazca bezpiecznej lampki górniczej, Davy, do kopalni schodzono z kagankami, pochodniami, a najczęściej ze świeczkami. Otwarty ogień był niebezpieczny ze względu na gromadzenie się w kopalniach gazu kopalnianego. Teraz wiemy, że był to metan, wydobywający się prawie zawsze z organicznych złóż. Ma on tę przykrą właściwość, że nie tylko się pali, ale pali się wybuchowo, jeśli powstanie tak zwana mieszanina piorunująca - odpowiednia kombinacja stężeń palnego gazu i tlenu. 
I tu niespodzianym wrogiem górników okazał się wszędobylski szczur. O ile myszy mile były widziane w podziemiach, nawet przynoszone je w klateczkach czy w kieszeniach, jako że ostrzegały przed niebezpiecznym stężeniem innego wroga górników - tlenku węgla, szczury właziły wszędzie podkradając jedzenie i co tylko się dało z dobytku górników. Ale nie to było najgorsze. Szczury były też amatorami świec, a świece wówczas były robione z łoju, przysmaku tych gryzoni. Bywało więc, że szczur połakomił się na świece, porywał w pyszczek i wiał szybciutko w niedostępne zakamarki kopalni. A czasami świeca jeszcze nie dogasła, kiedy szczur przekraczał niebezpieczną granicę między szybem o małym stężeniu metanu, a nie wietrzonymi szczelinami, gdzie metanu było wiele. Akurat gdzieś na granicy mieściła się strefa mieszaniny wybuchowej. Wtedy następował nie do opanowania wybuch, który rozprzestrzeniał się błyskawicznie po wszystkich zakamarkach kopalni. Ginął szczur, ale z nim ginęli górnicy. 
Dopiero Humphry Batholomew Davy (1878 -1829) wynalazł w roku 1815 bezpieczną lampę górniczą i praca w kopalniach rzadziej kończyła się nieszczęściem. Ale i teraz zawód górnika, oprócz zawodu prezydenta, męża i żony stanu, jest jednym z najbardziej niebezpiecznych zawodów świata. 

 

[QZC07::068];[QNK15::037];WEP2,829

  


 

witrynę prowadzi
(C) R. Antoszewski

Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

(wybrane z publ. R. Antoszewskiego)

Site Meter
sierpień 2003

v.26