|
Niesamowite osiągnięcia Polskiej Biblioteki Internetowej.
Wiceminister Wojciech Szewko informuje, że pod
koniec roku Polska Biblioteka Internetowa oferować będzie internautom
blisko siedem tysięcy pozycji (PAP).
Jest w tej informacji coś nadzwyczajnego, zapowiedź rekordu na skalę
światową. Serce rośnie na myśl o takim postępie. Tym bardziej
sprawa jest szokująca, że od początku roku, więc przez jedenaście
miesięcy umieszczono tam zaledwie 258 tytułów, i to głównie przez 'zapożyczenie'
(p.: www.pbi.edu.pl).
Przypomnijmy, najpopularniejsza w skali światowej, instytucja zajmująca się od dziesięciu
lat opracowywaniem książek w wersji sieciowej, Fundacja
Gutenberga, przez trzydzieści lat intensywnej roboty miłośników
książek pracujących nieodpłatnie, takie notowała postępy:
| liczba
pozycji |
rok |
| 1 |
1971 |
| 10 |
1991 |
| 100 |
1994 |
| 1.000 |
1997 |
| 1.500 |
1998 |
| 2.000 |
1999 |
| 2.500 |
2000 |
| 3.000 |
2001 |
| 6.000 |
2002 |
| 9.000 |
2003 |
| 10.000 |
2004* |
Istniejący od dziesięciu lat wspaniały indeks
angielskojęzycznych książek internetowych (on-line-books),
zbierający informacje z całego świata, zebrał dotąd i skatalogował 'wielowymiarowo'
zaledwie dwadzieścia tysięcy pozycji. Tyle liczą sobie światowe zasoby
książek angielskich, dodajmy do tego kilka tysięcy w innych językach. To
wszystko.
Mnie osobiście udało się ulokować w sieci zaledwie kilkadziesiąt pozycji literatury
polskiej, w tym emigracyjnej, oraz nieco 'biologicznych staroci' w przeciągu
ostatnich kilku lat (pracą wyłącznie amatorską, poza innymi zajęciami,
wszystko na własnej stronie internetowej i stronach udostępnionych przez
przyjaciół).
W tym świetle zamierzenia wiceministra Szewko zapierają dech w piersiach.
Takiego wyczynu nie zna, i długo nie będzie znał, światowy Internet.
Zdumienie budzi też liczba internautów odwiedzających Bibliotekę
Internetową. 30-40.000 osób dziennie pastwiących się nad 258 tytułami,
to coś oszałamiającego. Ja jestem dumny, kiedy mam 400 wejść
dziennie, no ale mam pięć razy mniej pozycji, nie używam też żadnej
propagandy. Wprawdzie z korespondencji docierającej do mnie można wnioskować,
że wiele wejść do Polskiej Biblioteki Internetowej to poszukiwanie książek, bezskuteczne, będące
wynikiem rozdmuchania wiadomości o tej bibliotece. Ale to już inna sprawa,
wynik nadużywania propagandy, niż skutecznego działania.
Zdumienie i niepokój budzi ostatnie stwierdzenie podane w prasie: "Szewko
poinformował dziennikarzy, że dopiero teraz udało się rozstrzygnąć przetarg na umieszczenie w sieci kolejnych 6-7
tysięcy dzieł, nie zdradził jednak nazwy firmy, która wygrała przetarg.
Dodał, że zaczyna się skanowanie dzieł i przed końcem roku powinny
znaleźć się na stronach PBI."
To stwierdzenie jest już absolutnie rekordowe na skalę światową. Co to
za tajemniczy gigant przeskanuje dziennie 100 książek, opracuje wersję
komputerową, skataloguje, umieści w sieci, sprawdzi funkcjonowanie,
opracuje dojścia, grafikę, itd. itp.? Wspaniała przyszłość
przed polskimi miłośnikami książek.
Jestem przekonany, że wkrótce wiele jeszcze usłyszymy o wiceministrze
Szewko i wspaniałych jego osiągnięciach w służbie kultury polskiej.
Oby to były wiadomości dobre... (ciąg
dalszy - 5.1.2004) [QZC07::090];[QNT86::097]
|