Węgorze a psychoanaliza.

Wszystko zaczęło się w roku 1876, kiedy to młody student medycyny z Wiednia Zygmunt Freud, skierowany został do Triestu (obecnie Włochy), dla przebadania, czy węgorze mają jądra. Dziwnym trafem sprawa ta nie została zbadana przez zoologów i wymagała uzupełnienia. 

 

węgorz alegoryczny

Zygmund Freud (1856-1939)

Freud z całym zapałem młodego naukowca oddał się pierwszym swoim badaniom. Potem zwierzał się swojemu przyjacielowi, że "nawet w czasie snu, we wszystkich myślach, nie ma nic innego jak tylko sprawy związane z wielkimi zagadnieniami: 'jądra', 'jajniki', 'jajowody'." 
Po powrocie do Wiednia postanowił zająć się problemami świadomości i przypadłościami związanymi z różnymi aberracjami tejże. I tak, poprzez kolejne sublimacje myśli, od węgorzy z obsesją jądrową doszedł do 'libido', też z obsesją płciową, wreszcie do przysłowiowego już tapczanika. Może, gdyby nie te badania ichtiologiczne Freuda, nie mielibyśmy psychoanalizy? 

 


Tak wyglądał gabinet mistrza (tapczanik na pierwszym planie)

[QZC07::063]2;[QRE01::189]p227;[QNT84::054];QCP05096\28\184

  


 

witrynę prowadzi
(C) R. Antoszewski

Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

(wybrane z publ. R. Antoszewskiego)

Site Meter
wrzesień 2003

v.26