Historyczna odpowiedzialność.

W związku z historyczną odpowiedzialnością, jaka na nas ciąży wobec całego świata i islamu, czas pomyśleć nad właściwym, humanitarnym i tanim wyposażeniem naszej dzielnej armii okupacyjnej. Pamiętajmy, że realizujemy marzenia wielu pokoleń naszych przodków, Chocim, Wiedeń, od morza do morza... W związku z tym warto cofnąć się do dawnych wynalazków, które jak ulał, pasują do sytuacji, kiedy to nieraz armia atakowana jest przez tłum, z którym nie wiadomo co zrobić, bo popychany jest od tyłu. 
Sprytni Niemcy, którzy od wieków odznaczali się smykałką techniczną przydatną do walki o dobro ludzkości i interesy boskie, wymyślili taką oto machinę:     

Żołnierz, może nawet być generałem, każdy zrozumie, kręci korbą olbrzymiego koła przypominającego koło łopatkowe młyna wodnego. Pierwsze szeregi atakującego tłumu przyparte do obracającego się koła wpadają wprost na lance polskich oddziałów. Lance mogą być gumowe, by nie przysparzać świętych Allachowi. Obracający kołem musi na jedno tylko uważać, by nie pokręcić w drugą stronę. Tamci już będą wiedzieć, co zrobić, gdyby tak się stało. 
Aha, rzecz nie wymaga napędu benzynowego, i bardzo dobrze, bo paliwa w Iraku zabrakło. 

(Pomysł pochodzi z niemieckiego dzieła o technikach wojennych wydanego w 1525 roku)
(Ilustracja górna - 'Kroczące miasta'; Rom Herron, 1964, fragment)

[QZC07::050];[QAB04::264]p122

 


 

witrynę prowadzi
(C) R. Antoszewski

Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

(wybrane z publ. R. Antoszewskiego)

Site Meter
sierpień 2003

v.26