Mazurska saga rodzinna c.d.

W omawianej książce:

Ewangeliczne Świadectwa Prawdy
ku wzbudzeniu prawdziwego chrześciaństwa

M. Imanuel Gottlob Brastberger,
były superintendent specyalny i ksiądz miejski w Nürtingen.

 

 

jeszcze kilka stron zarezerwowano na sprawy rodzinne, ale tylko dwie mają wpisy. 

 

 

Dowiadujemy się, że państwo Thielmann mieli czworo dziatek, pierwszemu synowi i córce, zgodnie z obyczajem, nadano imiona rodziców. Ostatnia córka urodziła się kiedy pani Luiza miała 44 lata. Wszystkie imiona są niemieckie. Takie czasy. Zniemczenia dokonano? 

Ostatni wpis dokonano ołówkiem na stronie 'Przypadki śmierci', dosyć niepewnym pismem, lakonicznie: 
"Wilhelm Thielmann gefallen 22.10.1918, Frankreich. "
Pierworodny syn państwa Thielmannów zginął we Francji w niecałe trzy tygodnie przed podpisaniem zawieszenia broni.. 
Motto strony brzmi: "Nie smućmy się, jako i drudzy, którzy nadziei nie mają" ..

Nie chcę rozwodzić się nad tragedią sześćdziesięcioletnich rodziców. Znamy to. 

Inna rzecz mnie nęka. 
W początku lat pięćdziesiątych, jako uczeń, przeszedłem piechotą i objechałem rowerem Mazury wzdłuż i wszerz. Goszczony byłem w domach, gdzie mówiono po niemiecku, ale do gości odzywano się, przez grzeczność, z mazurska po polsku. Na ścianach wisiały ślicznie haftowane lub 'wyrabiane' makatki z polskimi pozdrowieniami i fragmentami modlitw. 
Hakata już nie działała, NSDAP nie było, ale zniemczanie trwało dalej. To Polacy, polskie władze i szabrownicy zniemczali, bardzo skutecznie, Mazurów, którzy przez pokolenia nie dali się zniemczyć Niemcom. 
Mazurzy, a także Filiponi, którzy w większości czekali na prawo opuszczenia ojczyzny odpowiadali wtedy na pytanie, kim są - my tutejsi.. 
A na cmentarzach, im dalej wstecz, tym więcej nazwisk polskich. Potem zaczynają ginąć polskie imiona, potem ginęły groby..

[QZC07::014];[QZC07::007];[QABo5::659]


 

witrynę prowadzi
(C) R. Antoszewski

Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

(wybrane z publ. R. Antoszewskiego)

Site Meter
lipiec 2003

v.25