Mazurska saga rodzinna.

W opisanej poprzednio  książce:

Ewangeliczne Świadectwa Prawdy
ku wzbudzeniu prawdziwego chrześciaństwa

M. Imanuel Gottlob Brastberger,
były superintendent specyalny i ksiądz miejski w Nürtingen.

 

pierwszych kilka kart przeznaczono na kronikę najważniejszych danych rodzinnych. Takie 'formularze' zamieszczano powszechnie w książkach religijnych - często modlitewnik był jedyną książką w zagrodzie.. 
Warto dokładniej przypatrzeć się tym wpisom. 

Z pierwszych wpisów dowiadujemy się, kto jest właścicielem książki, gdzie się urodził i kiedy. Ale wpisy są już po niemiecku, nie po polsku, napisane wprawną ręką. Wilhelm Thielmann i jego żona Luisa urodzili się w połowie XIX wieku we wsiach pod Szczytnem. Wilhelm jest z Friedrichshof (wpisane z błędem), ale wieś ta to dawne Rozogi, potem zniemczone na Rosoggen, potem na Friedrichsfof, a teraz znów Rozogi. Pani Luiza Urodziła się w Willamowenn - teraz Wilamowo, bardzo blisko Rozogów. Podryw więc był po sąsiedzku, jak to drzewiej bywało. Jest też miejsce na 'Dzień oddawin (miejsce, czas, tekst)'. Wiemy, że oddawiny odbyły się 10 marca 1881. Niestety, nie ma tu ani słowa 'tekstu'. Szkoda. Szkoda też, że słowo wyszło z użytku, choć teraz mogło by być rozumiane opacznie. U Doroszewskiego czytamy jednak: Oddawiny - uroczystość wręczenia posagu pannie młodej przez jej rodziców. To tak na wszelki wypadek, gdyby kto nie wiedział. Daty ślubu nie ma. Pewnie działo się to tego samego dnia. 
 

 

Ciekawych rzeczy dowiadujemy się na stronie poświęconej przodkom państwa Thielmann. 
Ojcem Wilhelma był Christian Thielmann, ale ołówkiem (inną ręką?) dopisano Salewski. Zalewski ze zniemczoną pisownią? - trudno dojść bez sprawdzenia w księgach parafialnych. Ale Karol Edward Salewski (1831 - 1917) prowadził od 1855 księgarnię w Ostródzie. Nie mogę dojść, jaki był związek Thielmannów z Salewskimi. 
O matce Wilhelma nic nie wiemy, o ojcu Luizy też nic, ale jest wpis ołówkiem o matce pani Luizy. Była nią Maria Gayk, i żeby nie było wątpliwości, w nawiasie dopisano: Forst. A więc przetłumaczono nazwisko Gayk. Przypomina to losy nazwisk polskich opisane w 'Placówce'!

A teraz tragiczny koniec mazurskiej  sagi - (p. następna notka)

[QZC07::014];[QZC07::007];[QABo5::659];[QAB04::035p676;[QAB04::256]p2125

 


 

witrynę prowadzi
(C) R. Antoszewski

Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

(wybrane z publ. R. Antoszewskiego)

Site Meter
lipiec 2003

v.25