Tajemnica Stonehenge wyjaśniona..

Wreszcie sprawa jest jasna. Stonehenge, słynny kompleks megalityczny na równinie Salisbury w Anglii, który intrygował całe pokolenia badaczy, który uważany był a to za świątynię Druidów, a to za konstrukcję gości pozaziemskich, a to za komputer do przewidywania zjawisk astronomicznych, za obserwatorium astronomiczne, symbol doktryny Trójcy Św., i in., wreszcie zdradził swoją tajemnicę profesorowi ginekologii z Uniwersytetu w Kolumbii Brytyjskiej. Okazuje się, że to subtelny, acz bardzo powiększony model kobiecych części rodnych wraz z kilkoma aluzjami do spraw seksualnych. Profesor Anthony Perks twierdzi, że wewnętrzny krąg kamieni symbolizuje 'labia minora', zewnętrzny 'labia majora', centralnie ulokowany kamień uważany przez poprzedników za ołtarz jest po prostu monstrualnym clitoris. Oś centralna jest oczywiście kanałem rodnym. Dwa olbrzymie kamienie połączone trzecim, jeden o gładkiej powierzchni, drugi o surowej, symbolizują kobietę o gładkiej skórze i mężczyznę o szorstkiej, połączonych mistyczną więzią kamienną na głowach. 
Tak więc całość reprezentuje otwór, poprzez który Matka Ziemia wydawała na świat wszystkie zwierzęta i rośliny, tak ważne dla ludzi owych czasów, to znaczy około 5000-4000 lat temu. 

Tak prawdopodobnie wyglądał megalityczny kompleks 4000 lat temu. Jak się dobrze przypatrzeć, jasnym się staje, że widzimy tu kanał rodny, wargi sromowe, oraz parę damsko-męską pod mistycznym kapeluszem. Łechtaczki nie widać, ale czy wszystko musi być jak na stole w tych sprawach? 
A jak dobrze pomyśleć, to łatwo dojść do wniosku, że nasi przodkowie kilka tysięcy lat temu tak samo opętani byli maniackim seksem, jak my teraz.. I tysiące robotników wykonujących prace na miarę piramid, to po prostu seks maniacy i tyle. 

A tak wygląda Stonehenge teraz. Kiedy byłem tak dosyć dawno temu, można jeszcze było swobodnie szwendać się między menhirami, nie było ogrodzeń ani zakazów. I teraz mi głupio, że łaziłem po najbardziej intymnych organach Matki Ziemi, brutalnie, w buciorach.. 
Cała ta sprawa razem wzięta przypomina szkolny dowcip o Jasiu. Pani pyta - 'Kochane dzieci, z czym się wam kojarzy słowo 'słoń'? Mały Jasio podnosi paluszek i oświadcza - "z d...". Ależ dlaczego, Jasiu - pyta zdumiona nauczycielka. Na co Jasio - 'bo mnie się wszystko z tym kojarzy, ploszę pani.."

A to współczesny, bardziej romantyczny widoczek z tamtych stron. 

[QZC06::089];[QNT81::143];[QAB03::526]p123

 


 

witrynę prowadzi
(C) R. Antoszewski

Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

(wybrane z publ. R. Antoszewskiego)

Site Meter
lipiec 2003

v.25