|
Budda z Bamjan i
Puszczykowo.
A
wszystko zaczęło się tysiąc siedemset lat temu. Potężny król
Kaniszka (panował od roku 78 przez ponad 20 lat), władający całą północną
częścią subkontynentu indyjskiego bardzo opiekował się nauką i sztuką.
W jego stolicy Puraszapura (obecnie Peszawar w Pakistanie) swobodnie żyli
wyznawcy chrześcijaństwa, hellenizmu, zoroastryzmu, hinduizmu i
buddyzmu, ale król bardzo popierał buddyzm i był gorącym wyznawcą Siddartha
Gautamy, zwanego Buddą Oświeconym. Za jego panowania rozpoczęto prace
nad monumentalnym pomnikiem Buddy na zboczach Bamjan, u stóp Hindukuszu.
Prace zakończono dwieście lat potem i Bamjan stał się ośrodkiem kultu
Buddy. Mieścił się tu także wykuty w skale cały labirynt cel i dużych
pomieszczeń obrzędowych. Gościło tu ponad tysiąc mnichów buddyjskich.
Tak rzecz się miała, z pewnymi wahaniami, przez wiele stuleci, aż
Afganistan opanowali, w wyniku przedziwnych układów polityki światowej,
skrajnie nietolerancyjni muzułmanie - talibowie. Uważali, że
istnienie jakichkolwiek pomników związanych z innymi wyznaniami na terenie ich panowania jest
policzkiem wymierzonym w prawowiernym muzułmanom i po prostu
postanowili rzecz załatwić raz na zawsze - zniszczyć wszystkie
pomniki Buddy, w tym także olbrzymi, największy w skali światowej posąg
Buddy wykuty w skałach Bamjan. Olbrzymi był to pomnik - mierzył 53
metry (inny pomnik mierzył 36 metrów). Rozkaz zniszczenia przyszedł od
mułły Mohammeda Omara - przywódcy talibanów. Mimo protestów opinii
światowej, także muzułmańskiej, mimo osobistej interwencji Kofi
Annana, podłożono pod pomnik środki wybuchowe i wysadzono go w powietrze
w 8 marca 2001 roku. 
A
tu można zobaczyć poszczególne momenty 'operacji Budda'.
Całość zamieniła się w kupę gruzu:
Rządy
skrajnych muzułmanów w Afganistanie skończyły się, szkody zostały
dokonane.
We wielu krajach podjęto rożne inicjatywy odtworzenia pomników.
Tymczasem rzecz wikła się. Nie wiadomo kto gdzie rządzi, nie wiadomo
kto ma pieniądze, nie wiadomo, czy można podjąć próby restauracji
wobec płynności sytuacji w rejonie Bamjan.
Dlatego za rzecz niezwykle piękną uznać trzeba ideę odtworzenia (choć
tylko w skali 1: 9) posągu Buddy w... Polsce. Kopia ma powstać w
Ogrodzie Tolerancji Muzeum Arkadego Fiedlera, autora przepięknych,
znanych wszystkim przyrodnikom książek
podróżniczych, w Puszczykowie koło Poznania.
Losy Buddy w Bamjan są tragicznym przypomnieniem prawdy, że kto zaczyna
niszczyć symbole religijne, dzieła sztuki, budowle sakralne, prędzej
czy później 'dorośnie' do ludobójstwa.. Historia, także najnowsza, zna
wiele tego rodzaju przykładów. Wobec skurczenia się świata, chyba
musi dojść do zorganizowania światowej prewencji sztuki i obiektów
historycznych - będzie to także, w myśl powyższej reguły, prewencją
ludobójstwa. Oczywiście będzie wiele hałasu na temat wolności, bo
absolutnej wolności najgłośniej domagają się przeciwnicy wolności.
Gdyby jakiemuś rządowi, choćby najbardziej demokratycznie powołanemu
'wolą narodu', przyszło do głowy wysadzać w powietrze piramidy,
katedrę w Kolonii, obóz w Oświęcimiu lub Kreml, jestem za
najbardziej zdecydowaną interwencją wojskową, choćby pod wodzą
Busha, jeśli ONZ by była tak niemocna, jak jest teraz..
[QZC06::073];[QNT81::134];[QNT58::040]
|