|
Pomocna dłoń Nowej Zelandii w
walce z australijską sodomią.
Kiedy w latach siedemdziesiątych XVIII wieku Australia
stała się miejscem zsyłki brytyjskich więźniów, Anglia musiała
zadbać o zaopatrzenie kolonii we wszystkie niezbędne środki do życia i
przetrwania na niegościnnym początkowo kontynencie. Ponieważ pierwszymi zesłańcami
byli wyłącznie mężczyźni, lista potrzeb, jakie trzeba było zaspokoić obejmowała,
oprócz narzędzi, broni, materiału siewnego, zwierząt domowych, zapasów środków spożywczych,
także ... kobiety.
Przy tym sprawa kobiet okazała się szczególnie paląca. Kontakty z
aborygenami były początkowo prawie żadne i męscy koloniści szybko doszli do
wniosku, że sami, bez pomocy kobiet, nie zasiedlą tego kontynentu. Co gorsza, zgodnie z ówczesnymi
poglądami, sodomia była czymś obrzydliwym i karalnym (nie tylko zresztą
w Anglii). Przy tym pierwszy gubernator Nowej Południowej Walii Arthur Phillip (1738 -
1814), brzydził się sodomią szczególnie. Po prostu zagroził swoim
podopiecznym, którzy wcale nie siedzieli za kratami i cieszyli się dużą
swobodą, że ktokolwiek zostanie złapany 'pants down' na sodomii,
zostanie natychmiast wysłany do Nowej Zelandii na pożarcie przez Maorysów.
Wkrótce problem stał się mniej dokuczliwy, ponieważ przysłano do
Australii dość znaczną liczbę więźniarek, głównie prostytutek angielskich i udało się
jakoś 'zastartować' socjalnie Australię.
Kroniki nie notują, ilu sodomitów wysłano do Nowej Zelandii, ale
widocznie Maorysi ich nie pożarli, a co więcej, liczba owiec tak wzrosła,
że do dziś Nowa Zelandia jest chyba największym mocarstwem owczarskim
świata.
Koza. Picasso (1950)
(to tak przy okazji, mało znane dzieło rzeźbiarskie Picassa)
[QZC06::060];[QNK13::027];[QRE01::168][QRE01::115]
|