Maoryskie uczty, czyli hakari.

Jak uczta, to na całego. Tak przynajmniej traktowali te sprawy Maorysi nowozelandzcy na długo przed przybyciem białych kolonizatorów i jeszcze kilkadziesiąt lat po skolonizowaniu tego kraju. 
Przygotowania do takiej uczty zwanej hakari trwały rok, albo i dłużej. Najpierw wycinano w buszu olbrzymie drzewo. A drzew pokaźnych było wtedy wiele. Zresztą w dalszym ciągu jest ich dosyć dużo. Transportowano je na wyznaczone miejsce, ustawiano pionowo i otaczano szeregiem podpór tworząc piramidalną konstrukcję o wysokości dochodzącej do 20 metrów (niektórzy podają, że nawet do 30 metrów) o podstawie do 10 metrów. Co 2.5 lub 3 metry konstruowano poziome platformy - piętra o coraz mniejszej średnicy. Pięter takich mogło być osiem, a nawet dziesięć. Czasem, zamiast konstrukcji piramidalnej, budowano olbrzymi 'długościowiec' dochodzący do 120 metrów długości, 4 metry szerokości i 10 do 25 metrów wysokości. I ta konstrukcja składała się z szeregu pięter. 

 

Potem zaczęto znosić od dawna przygotowywaną żywność w iście gargantuicznych ilościach. W jednym opisanym przez kolonistów przypadku ustawiono na poszczególnych piętrach konstrukcji 3.000 do 3.500 koszy kumary. Między tym poumieszczano mnóstwo garnców kalabasowych z zakonserwowanym w tłuszczu ptactwem - głębiami, tui, kaka, weka, kiwi, kaczkami, kulikami, i in. Ryby i inne owoce morza zawieszono w olbrzymich sieciach używanych do łowienia w czasie przypływu. Mogły mieć wymiar ponad 20 m i zawierać tony jadła. Z 'dań' jarskich można wymienić jeszcze taro, kukurydzę, kłącza paproci,, jagody karaka i in. 
W czasie innego hakari w 1836, koło Matamata, naliczono 8.000 koszów ziemniaków (pewnie tzw. słodkich ziemniaków), pół miliona węgorzy, 800 świń i 15 skrzyń tytoniu. Oczywiście kukurydza i tytoń pojawiły się dopiero w czasach kolonialnych. 
Po ustawieniu tego wszystkiego na poszczególnych piętrach zaczęli schodzić się goście. Zwykle były to całe plemiona. Liczba gości też była odpowiednia. W którymś hakari naliczono sześć tysięcy osób. 
Przyjęcie zaczynało się od rozdania poprzednio wyznaczonych porcji jadła poszczególnym plemionom czy klanom, a drewno konstrukcji służyło do rozpalenia odpowiedniej liczby ognisk. 
Te niesamowite uczty o charakterze festiwali spełniały ważną rolę w życiu Maorysów, szczególnie na Wyspie Północnej. Umacniały międzyplemienne przyjaźni i sojusze, dawały okazję do planowania wspólnych wypadów wojennych na innych sąsiadów, bo lud był to bardzo wojowniczy i poszczególne plemiona stale były w stanie wojny. Co ciekawe, nie zanotowano wtedy jeszcze żadnych pijackich orgii ani używania narkotyków.

 [QIL96::025]p71-6; QCP96\25\72,73


 

witrynę prowadzi
(C) R. Antoszewski

Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

(wybrane z publ. R. Antoszewskiego)

Site Meter
czerwiec 2003

v.22