Podatek od bębnicy, czyli wiatrów.

Wiadomo, puszczamy bąki, czyli miewamy wiatry lub bębnicę. To samo dotyczy zwierząt, przy tym szczególną wydajnością wiatrową odznaczają się zwierzęta trawożerne, przeżuwacze. Metabolizm ich tym się odznacza, że dzięki olbrzymiej masie symbiontów, potrafią żywić się celulozą, a płacą za to produkując ubocznie znaczne  ilości gazowego metanu, który musi się jakoś ze zwierzaka wydobyć. Inaczej nagromadzenie metanu doprowadziłoby do eksplozji...
I tu zaczyna się problem o znaczeniu globalnym. Od kilkunastu lat straszy nas ozonowa dziura. Podnosi ultrafioletowe napromieniowanie ziemi z całymi medycznymi tego skutkami. Musimy też jakoś zaradzić efektowi szklarniowemu. Inaczej kilkadziesiąt kraików zniknie z mapy świata, olbrzymia liczba ludzi w innych krajach będzie musiała wynieść się do okolic wyżej położonych ze wszystkimi tego socjologicznymi skutkami. 
A co ma z tym wspólnego krowa czy owca? Otóż metan jest jednym z najaktywniejszych gazów odpowiedzialnych za oba wyżej wspomniane zmory ludzkości. 
Krowa zjadająca dziennie 50 kg trawy i ziół produkuje przy okazji 350 litrów gazowego metanu oraz 1500 litrów dwutlenku węgla, który także macza palce w tych sprawach. Metan z krowy, jak i z innych stworzeń, ma dwa wyjścia. Albo przodem, albo tyłem. Wykorzystuje oba. I tak, w sali światowej, 15 procent metanu wydzielanego do atmosfery to metan pochodzenia zwierzęcego. O ile na ogół obwinia się przemysł i transport za efekt cieplarniany, to w krajach rolniczych metabolizmu zwierząt jest głównym winowajcą. Na przykład w Nowej Zelandia aż 90 procent produkowanego metanu to robota krów i owiec. Trudniej jest jednak ograniczyć produkcję zwierzęcą, niż przemysłową. Ostatecznie, jak dojdzie do sytuacji skrajnej, możemy poruszać się na nogach czy nie poruszać się wcale wyżywając się emocjonalnie na grach komputerowych, natomiast jeść produkty zwierzęce będziemy jeszcze przez co najmniej kilka pokoleń. 
Co należy zrobić więc 'na dziś'? I tu rząd Nowej Zelandii wpadł na wspaniały pomysł. Należy opodatkować krowy i owce i zebrane w ten sposób pieniądze przekazać na badania prowadzące do ograniczenia produkcji przez nie metanu. 
Zastanawiając się nad tymi sprawami doszedłem jednak do zupełnie innego wniosku. Należy skierować wysiłki akurat w przeciwną stronę. Należy podnieść metanową wydajność przeżuwaczy, tylko metanu nie wypuszczać w powietrze, a zakładać krowom i owcom odpowiednie maseczki z katalizatorami przekształcającymi metan w węglowodory wyższe. Jednym słowem produkować katalitycznie etylinę czy jakieś inne paliwa wysokoenergetyczne na bazie bębnicy krów i owiec. Teoretycznie jest to zupełnie możliwe. Sprawy praktyczne zostaną na pewno rozwiązane, jak tylko postawi się problem przed badaczami, co niniejszym czynię. 
Nawet przy obecnej metanodajności krów, z jednego zwierzęcia można by udoić ćwierć litra benzyny dziennie. Farmer z pięciuset krowami będzie otrzymywał dziennie ponad 100 litrów paliwa, więc problemy kosztów transportu i ogrzewania ma z głowy. Zachowa przy tym wszystkie dochody wynikające z produkcji mleka, masła, serów i wełny. Procesy te nie ograniczają się wzajemnie. A nawet wprost przeciwnie - im więcej mleka, tym więcej benzyny. 
W warunkach polskich nawet cztery krówki wypasane przy drodze dadzą 30 litrów paliwa miesięcznie, co pozwoli bezrolnemu rolnikowi np. z Mszczonowa, raz na tydzień zasiąść za kierownicą swojego BMW i popodziwiać postępy kultury na wystawach w Skierniewicach, i nawet objeść się hamburgerem. 
Co więcej. Teoretycznie nie ma przeszkód, aby odpowiedni katalizator przekształcał metan w etanol. Wtedy zaledwie jedna krowina z maseczką na pysku i odbycie da nam dziennie pół litra 50% krowiówki, co nawet biorąc rozwojowość w tym względzie, zaspokoi dzienne potrzeby średniego alkoholika. Oczywiście nie ograniczy to w niczym mleczności krów, co z kolei znakomicie przyda się na kaca. 

Jak się dowiaduję z dobrze poinformowanych źródeł, tymczasem, dopóki krowy i owce nie uzyskają pełnych praw jako współmieszkańcy naszej planety, podatek płacić będą rolnicy. Potem sytuacja ma sie zmienić. 

[QNT81::024];[QAB02::557]p100,180

 

 


 

witrynę prowadzi
(C) R. Antoszewski

Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

(wybrane z publ. R. Antoszewskiego)

Site Meter
czerwiec 2003

v.22