S. B. Linde  
(1771-1847)


Czytanie słowników.

Warto czytać słowniki. Nie ciurkiem, ale na wyrywki. Zawsze coś ciekawego się znajdzie, wpadną do głowy nowe skojarzenia, nadziwimy się niezwykle skomplikowaną historią poszczególnych słów. 
Jak dobrze pomyśleć to łatwo dojść do wniosku, że w dobrym słowniku zawarte jest wszystko, co zawiera literatura danego języka. W innych dziełach jest to tylko inaczej poukładane i poutykane znakami przestankowymi. A w słowniku wszystko jest porządnie i układnie. To samo można powiedzieć a każdym alfabecie, tylko że alfabet jest znacznie nudniejszy w czytaniu.. 
'Do poduszki' szczególnie nadaje się słownik Lindego. Jest dostatecznie nowoczesny, by nie sprawiać kłopotu ze zrozumieniem, a równocześnie dostatecznie stary, by wprawić w zadumę nad losami słów i języka. Tak wygląda pierwsze jego wydanie:   

 

Słownik 
JĘZYKA POLSKIEGO
 
przez
M. Samuela Bogumiła Linde
Fil. Dokt. Członka Naywyższey Izby Edukacyi Publiczney, Rektora Liceum Warszawskiego, Członka Towarzystwa Przyjaciół Nauk. 
TOM I. CZĘŚĆ I.
w Warszawie
w Drukarni XX. Piiarów 1807

[następne tomy wydawano sukcesywnie, ostatni volumen VI ukazał się w 1814] 

 

Poszczególne tomy zaopatrzone są w 'dedykacye' możnym świata ówczesnego, w podzięce za pomoc w pokryciu kosztów wydania tych opasłych tomów. 
Wzruszający jest styl i strategia tych dedykacji. 

W pierwszym tomie są aż dwie dedykacje na osobnych stronicach: 

w vol. II widzimy:

w tomie II, części 1:

tom II cz. 2 poświęcona jest 'jaśnie oświeconemu' - 

vol. V, wydany w 1812 (kto z nas nie pomni..) ofiarowany jest Józefowi Poniatowskiemu:

Tom VI i ostatni (taka była numeracja) ukazał się w 1814 bez dedykacji. No cóż, nikt nie wiedział wtedy komu dedykować cokolwiek. Linde też. Takie czasy...

I warto jeszcze popatrzeć na listy osób wspierających: 

Obok Nayiaśnieyszego Imperatora widnieje JX. Kan. Koźmian Proboszcz Markuszowski i JX. Linde Kaznodzieia we Gdańsku. 
A na samiutkim końcu, na dole ostatniej strony ostatniego tomu piękny ukłon drukarskiemu rzemiosłu:

Składali Słownik Alexander Nanowski i Ludwik Laskowski
Wytłaczał Woyciech Dobrzycki.

A była to praca niesamowita wprost. Składano ręcznie z kaszt, a trzeba było posługiwać się czcionkami polskimi, hebrajskimi, cyrylicą, szwabachą, greką...

====================

Całość Słownika (format zip) można ściągnąć ze strony p. Tadeusz Złotorzyckiego.

Niestety, ta bardzo cenna strona został złośliwie unieczynniona /RA 28.4.2008

Informacje o słowniku  p. także tu.

w tle wzór okładki słownika
[QZC06::022];[QAB04::103]..;[QAB04::330]p222

  


 

witrynę prowadzi
(C) R. Antoszewski

Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

(wybrane z publ. R. Antoszewskiego)

Site Meter
czerwiec 2003

v.22