Hodowla klejnotów. 

Początkowo poławiacze pereł wyławiali perłopławy (Pinctada margaritifera) z morskiej ławicy, wynosili do łodzi, otwierali, sprawdzali czy dany osobnik zawiera perłę, czy nie. Otwarte muszle wyrzucano do morza lub zabierano do portu dla produkcji macicy perłowej. Obecnie można zaglądać 'do brzucha' perłopława małymi aparatami rentgenowskimi. 
Kiedy zainteresowanie macicą perłową zmalało, perły stały się celem połowów. Przy tym połowy były tak intensywne, że w niektórych regionach perłoplaw wyginął. 
Ale już w 1920 Japończyk Mikimoto opracował sposób na zmuszanie perłopławów do produkcji klejnotów. Z żywego mięczaka pobiera się kawałek naskórka, obszywa się nim 'perłowy zarodek' - najlepiej kawałek muszli małża z Mississippi, i z powrotem wszczepia się w nogę małża. Po kilku latach 'zarodek' obrasta warstwami masy perłowej i tak otrzymane perły mają wartość handlową po dwóch latach, a na perły dorodne trzeba czekać pięć lat i więcej. W oparciu o tę metodę rozwinęła się hodowla tzw. 'sztucznych pereł' na skalę przemysłową. Sztuczne perły mają mniejszą wartość handlową, choć najczęściej są nieodróżnialne od pereł naturalnych. (Rzekomo można to zrobić metodami spektroskopowymi, bo perły sztuczne absorbują mniej światła w zakresie ultrafioletu.) 
W latach osiemdziesiątych zaczęto prowadzić hodowlę perłopława czarnowargiego w rejonie Archipelagu Cooka, przy tym miejsce to wybrano z tego względu, że niektóre atole szczególnie bogate były w perłopławy z czarnymi perłami.    

Przodował w tym względzie atol Manihiki, którego mieszkańcy od lat zajmowali się połowem pereł i macicy perłowej. Niektóre atole Tuamoto oraz Tongareva i Suwarrow także dostarczają czarnych pereł. W latach osiemdziesiątych Manihiki stało się 'zagłębiem perłowym'. Powstały farmy perłowe, gdzie na rozpostartych pod wodą linach żyją perłopławy podwieszone na sznurkach. Co jakiś czas obsługa dogląda je, sprawdza, czy im się dobrze powodzi, czy nie są zaatakowane przez pasożyty, oczyszcza z nadmiaru glonów, i z powrotem opuszcza w morze. Po kilka latach następuje zbiór pereł i zaprowadza się nową kolonię. 

 


Tak wygląda otwarty perłopław czarnowargi. 

Warunki pracy są uciążliwe. Drobne wysepki atoli wystają czasem zaledwie na metr czy dwa nad powierzchnię morza, mieszkańcy narażeni są na dewastujące tajfuny. Firmy dbające o dochód budują dla pracowników domki bezpośrednio nad perłonośną laguną. Wygląda to malowniczo, ale bywa tragiczne w skutkach. 

 

 

Corocznie w Avarua na Rarotonga obywa się aukcja czarnych pereł i dochód, rzędu kilku milionów US$ rocznie, poważnie zasila budżet tego kraiku. (Wyspy Cooka mają status zamorskiego terytorium Nowej Zelandii o wewnętrznej autonomii.) Na aukcję zjeżdżają się amatorzy pereł z całego świata, a potem powstają mistrzowskie dzieła jubilerskie. 
Aż dech zapiera, jaką to wartość osiągają cudeńka z czarnych pereł na światowych rynkach. Dla przykładu - w 1990 sprzedano w Nowym Jorku sznur czarnych pereł za 880.000 US$. Jedna perła w tym sznurze (razem 27) warta była 32.000 US$!

[QZC06::037];[QAB07::693p224;QCP05096\13\140,1,3

 


 

witrynę prowadzi
(C) R. Antoszewski

Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

(wybrane z publ. R. Antoszewskiego)

Site Meter
czerwiec 2003

v.22