Perły.

Mówiąc przyziemnym językiem chemicznym, perły są po prostu aragonitem z pewną domieszką białka z pospolitej grupy albuminoidów, zwanego konchioliną. Aragonitu, czyli węglanu wapnia (CaCO3), mamy całe góry, także w Polsce, skąd więc ta niezwykła rola pereł i ich handlowa wartość? 
Składają się na to trzy czynniki - wytworne lecz skromne piękno i kształt, egzotyczne pochodzenie, no i rzadkość występowania. 
Perły są wytworem tzw. nabłonka płaszcza małży, który otula całe ciało zwierzęcia i wytwarza na zewnętrz szkielet wapienno-konchiolinowy, który znamy jako muszlę. Wewnętrzna powierzchnia muszli często odznacza się niezwykłą gładkością i posiada atrakcyjne właściwości optyczne. Jest to tak zwana macica perłowa, używana w zdobnictwie. Dawniej miała zastosowanie przemysłowe, np w guzikarstwie, dopóki nie wyparły jej różnorakie plastyki. Barwy i właściwości zwierząt mają zwykle jakiś sens adaptacyjny powstały w wyniku ewolucji. W przypadku jednak niezwykłych właściwości macicy perłowej rzecz ma się inaczej. Trudno sobie wyobrazić rolę, jaką mogłaby spełniać przepiękna irydescencja wewnętrznej powierzchni muszli, które często żyją w ciemności, a na pewno światło nie przenika poprzez grube muszlowe pancerze. Mamy tu przykład cechy, która nie jest pomocna w przetrwaniu, ale też nie szkodzi i jest dostatecznie tania, by istnieć. Jednym słowem, nie wszystko musi być adaptacją. Muszle, dzięki swej twardości, odegrały olbrzymią rolę we wszystkich kulturach świata jako jedno z pierwszych narzędzi używanych przez pierwotnego człowieka. 
Płaszcz pełni też ważną funkcję obronną i ta funkcja związana jest z wytwarzaniem pereł. Kiedy jakieś obce ciało wniknie pod skorupę muszli i zacznie drażnić nabłonek płaszcza, komórki nabłonka wydzielają te same substancje, które stanowią muszlę, ale w tak sprytny sposób, że izolują obce ciało. Jest to ważna sprawa - może to być pasożyt, albo ostre ziarno piasku czy kawałek muszli uszkadzający tkanki zwierzęcia. 
Trafnie wyraził to na swój sposób Boy-Żeleński: 

"Jestem niby macica
(Nie damska, lecz perłowa):
Przedziwna tajemnica
W skorupce mej się chowa." ...


Odizolowanie, omurowanie mineralnym pancerzem tej tajemnicy jest doskonałą obroną przed szkodliwymi czynnikami. Słusznie więc mówi się, że perła jest wynikiem cierpienia... mięczaka. 

W zależności od tego, w jaki sposób mięczak rozprawi się z niechcianym gościem, powstają perły o różnych kształtach. Mogą być gruszkowate, płaskie, nieregularne (tzw. baroki), ale najbardziej ceni się perły regularnie kuliste. Poszczególne perły bardzo różnią się też co do wielkości. Największa perła jubilerska ma wielkość gołębiego jaja. Największa perła dotąd opisana ważyła 1860 granów - tak podaje się ich masę w jednostkach jubilerskich (1 gran = 65 mg) - czyli około 121 gramów. Handlowo wartościowe perły powstają w płaszczu kilku gatunków małży, ale prawdziwym producentem pereł jubilerskich jest perłopław morski (Pinctada margaritifera - rząd nierównomięśniowych). Występuje w morzach tropikalnych, przede wszystkim w Oceanie Indyjskim i jest wyławiany przez 'poławiaczy pereł', którzy opanowali wiele set lat temu sztukę nurkowania, potrafili bez sprzętu docierać na głębokość ponad 25 metrów. Ławice perłopławów dochodzą do tej głębokości. 
Najczęściej perły mają barwę białą o tęczowym połysku, czasem są żółtawe lub zielonkawe, a czasem zupełnie czarne. Nie ma konkretnych informacji od czego zależy barwa perły, ale najprawdopodobniej jest to sprawa specyfiki środowiska, składników wody morskiej i podłoża, i pewnie od rodzaju pożywienia. 
Z jakichś względów największe zainteresowanie budzą czarne perły występujące w niektórych atolach Pacyfiku i obecnie stanowią poważne źródło dochodu wielu ich mieszkańców. (p. następna notka)

QZC06::036];[QIL96::013]p140-3;EB9,226;QCP05096\13\140-1;[QAB04::379]p601,8

 


 

witrynę prowadzi
(C) R. Antoszewski

Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

(wybrane z publ. R. Antoszewskiego)

Site Meter
czerwiec 2003

v.22