Renesans pisma runicznego. 

Pewien artysta polski "zaprojektował okładkę ćwiczeń do języka polskiego dla klasy szóstej szkoły podstawowej. Na okładce umieszczone są wulgaryzmy napisane pismem runicznym. 
Gdańska oficyna, która wydała książkę do ćwiczeń, musiała zniszczyć 20 tysięcy jej egzemplarzy. O sprawie napisał m.in. środowy 'Kurier Lubelski' (4.6.03). Według doniesień gazety znaki rozszyfrował nastolatek z jednej z lubelskich szkół." (PRASA). 

Przejrzałem kilkadziesiąt fotografii dokumentów pisma runicznego wraz z tłumaczeniami (Helmut Arntz; Handbuch der Runenkunde; Max Niemeyer Verlag, Halle/Saale 1935). Niektóre kamienne dokumenty runiczne są bardzo interesujące pod względem plastycznym, ot, choćby te:

Podpisy natomiast są beznadziejne, bez żadnej fantazji, nie mówiąc już o seksie.  Na jednym - 'Hani i Sigwird stawiają ten pomnik dla uczczenia pamięci ojca Holmvida' (1), albo - 'Tu poległ Frarad' (2). A na trzecim nic nie wiadomo, zwykła sekwencja liter bez znaczenia - 'mwseeij' - co by zaspokoiło nauczycieli. 
Zamiast uskarżać się na frywolność artysty, należy docenić renesans dawno zapomnianego pisma z równoczesnym zastosowaniem do współczesnego języka  polskiego. Rok temu będąc w Polsce zauważyłem, że najczęściej głośno używanymi słowami na ulicy  są wyrażenia obsceniczne. No to czemu ma ich nie być na okładce podręcznika? A czemu nie ma ich być w podręcznikach? Niech się młodzież ćwiczy! 
O , jakie to odkrywcze! 
A swoją drogą ciekaw jestem jak wygląda ta okładka i co tam napisano. Może ktoś podeśle mi 'skanunek'? Bardzo proszę. Znam alfabet runiczny, więc odczytam. 

[QZC06::025];[QNT80::032];QAB04::290]

 


 

witrynę prowadzi
(C) R. Antoszewski

Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

(wybrane z publ. R. Antoszewskiego)

Site Meter
czerwiec 2003

v.22