Petersburskie przyjęcia.

Rozpocznę cytatem: 
"O siódmej wieczorem dwudziestego kwietnia 1791 roku Katarzyna przybyła do domu Potiomkina; gospodarz przyjął ją w czerwonych jedwabnych spodniach, fraku o szczerozłotych guzikach - w każdym znajdował się duży brylant - oraz płaszczu obszytym czarną koronką. Neoklasyczny Pałac Taurydzki, prezent od carycy, był oświetlony dwudziestoma tysiącami świec, jego ogrody zaś mieściły 140000 latarń; po wosk do nich specjalnie posłano do Moskwy. Kiedy Katarzyna weszła do hollu, rozległ się utwór skomponowany specjalnie dla niej i śpiewany przez chór na galerii, któremu towarzyszyła trzystuosobowa orkiestra. Caryca została zaprowadzona na miejsce w ogromnej sali balowej, liczącej blisko osiemdziesiąt metrów długości i ujętej w podwójny rząd jońskich kolumn".
(V. Cronin (2000); Katarzyna, Imperatorowa Wszechrosji; Da Capo, Warszawa.)

Zaproszono 2000 gości, a koszt przyjęcia ocenia się na pół miliona rubli. Były w tym koszta wyszukanego jadła, prezenty,  koszta teatru, baletu, chórów i muzykantów. Na owe czasy była to suma olbrzymia - za jedną dziesiątą tej sumy można było wystawić niezły pałac. 
A Potiomkin kochał się w wystawnych przyjęciach i wybornych daniach. Kiedyś cały Petersburg plotkował o zupie z czeczugi (gatunek jesiotra) za 3.000 rubli, którą podano w srebrnej wannie (czeczuga może mieć 1,5 m długości i ważyć 16 kg). Prześcigano się w oferowaniu dań pochodzących z dalekich stron. 
Wielkie przyjęcie rozpoczynano ostrygami specjalnie sprowadzanymi z Danii. Ryb najróżniejszych było pod dostatkiem w różnych rzekach i morzach Rosji, np ulubioną czeczugę łowiono w Wołdze, jesiotry pochodziły z Morza Kaspijskiego lub Czarnego. Mięsiwo sprowadzono z daleka,  cielęcina pochodziła z Archangielska, skopowina z Astrachania, wołowina z Ukrainy, bażanty z Węgier i Czech. Koszta transportu były olbrzymie. Melony sprowadzane z regionu kaspijskiego kosztowały 40 razy więcej w stolicy. Czasami, dla zadziwienia, hodowano atrakcyjne owoce w szklarniach przypałacowych - co w warunkach zimy rosyjskiej było zadaniem nie lada. Caryca Elżbieta zadziwiła kiedyś gości w marcu całym drzewkiem czereśni obładowanym pięknymi owocami. Stwierdzono jednak, że zapach nie ten, co czereśni z południa Rosji. 
Na co dzień jednak caryca Katarzyna jadała skromnie - kochała kapustę (chyba wyniosła to z domu), żytni chleb, suchary i mnóstwo mocnej kawy. Potiomkin natomiast bez przerwy był głodny, też kochał kapustę, ale ciągle musiał mieć coś w ustach - "żuł rzodkiew, rzepę, jabłka, a jeśli nie było niczego pod ręką, obgryzał paznokcie." 
Ciekawe, jaki przebieg mają przyjęcia w 300 lat po założeniu Petersburga..
 

 
Potiomkin i Caryca Katarzyna 

 

[QZC06::018];[QIL96::010]p116;[QNT31::017];[QNT31::024];[QRE00::186]p312;RCP05049\27\086;RCP05066\02\Pot


witrynę prowadzi
(C) R. Antoszewski

Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

(wybrane z publ. R. Antoszewskiego)

Site Meter
czerwiec 2003

v.22