Pan troglodytes



Nowy gatunek człowieka.


Akurat, kiedy toczy się dyskusja czy uznać szympansa i bonobo, naszych najbliższych krewniaków na tym świecie, do rodzaju ludzkiego (genetycznie różnimy się od nich tylko o 0.6 procent), warto przypomnieć pewien proces sądowy, pięknie opisany w książce: 

Homo versus Darwin
czyli
 
Sprawa o pochodzenie człowieka
z angielskiego przełożył 
Dr. Bonifacy Nemo
Warszawa
Nakładem Redakcyi Kroniki Rodzinnej
Czcionkami Gazety Lekarskiej (str. 164+16)
Ulica Śto-Krzyzka Nr. 1343 (nowy 9)
1874

Niejaki pan Homo pozwał do sądu pana Darwina, ponieważ uznał, że pan Darwin go znieważył. Poniżej cytaty z transkryptu rozprawy (bez zmian pisowni i gramatyki): 

"Sędzia śledczy wydał rozporządzenie, ażeby sprawa pomiędzy człowiekiem (Homo) a Darwinem, została oddana pod rozsądzenie lorda C., jednego z najznakomitszych prawników połączonych królestw Wielkiej Brytanii i Irlandyi, który winien rozpoznać zarówno dowody na jakich Mr. Darwin opiera swoje twierdzenia, jako toż i oskarżenia człowieka (homo) zaniesione do sądu przeciwko Darwinowi. Na początku tedy pierwszego posiedzenia, woźny przywołał przed kratki sądowe człowieka (homo), który swój akt oskarżenia wniósł w następujących słowach:
— Sprawa moja Milordzie, da się streścić w krótkich wyrazach. Niezawodnie wiadomem jest zarówno Waszej Wielmożności jak i stronie przeciwnej, że w ciągu długich wieków, było to rzeczą powszechnie przyjętą, iż pierwsi przodkowie moi istnienie swoje wywodzili ze źródła boskiego, uważali się oni przeto za istoty pochodzące bezpośrednio od Boga. Istnieją zresztą pewne stare dokumenta, znane dobrze Waszej Wielmożności, które przez najznakomitsze umysły naszego kraju przyjęte są za prawdziwe, jako od Boga podane, a w nich stwierdzonem jest również boskie pochodzenie mojej rassy. Rzeczone przekonanie potwierdzają także podania wszystkich narodów cywilizowanych, a mężowie wyższego umysłu, dostrzegają wyraźne ślady powinowactwa natury mojej z Istotą Boską. 
Zmuszony jestem przeto wystąpić ze skargą przeciwko Mr Darwinowi, który idąc śladem kilku nowszych naturalistów, ogłosił w tych czasach dzieło, pod tytułem: 'Pochodzenie człowieka', a w niem utrzymuje, że ,,ród mój niezawodnie bierze początek od istoty podobnej do małpy. „Człowiek" powiada on, „pochodzi od czworonożnego zwierzęcia, mającego ogon i spiczaste uszy, pokrytego włosami, które prawdopodobnie przesiadywało na drzewach, i było mieszkańcem starego świata" (Tom II, str. 398 dzieła Darwina: Descent of man). Dawniejsi jeszcze praojcowie człowieka" powiada on dalej, ,,byli bez wątpienia gęsto włosami pokryci, obie płcie posiadały brodę, uszy mieli spiczaste i ruchome, kadłub zakończony ogonem, opatrzonym we własne mięśnie... Samcy mieli wielkie zęby pod oczami, które służyły im jako broń niebezpieczna (T. I str. 206,207). Ale to nie wszystko jeszcze Milordzie, Mr Darwin utrzymuje dalej, że moi najodleglejsi przodkowie były to istoty podobne do poczwarek ascydyów, lub do samychże tych zwierzątek. Ascydye zaś zaledwie zasługują na nazwę zwierząt. Przez naturalistów zaliczone są do mięczaków oponnicami (tunicata [dla jasności rysunek zamieszczono na stronie tytłowej-RA]) zwanych, ich potomstwo podobne jest do poczwarek, czyli larw, robaków. Utrzymuje więc Mr Darwin że pochodzę w prostej linii od poczwarek ascydyi, że przeto jestem potomkiem mięczaków. 
Zanoszę nadto skargę do Was Milordzie, że Mr Darwin przypisując mi takich przodków, niechce nawet słyszeć ani o ogólnem przeświadczeniu i wierze mójej rassy; ani o historycznych i filozoficznych dowodach, na jakich wiara ta i przeświadczenie się zasadzają, a biorąc pod uwagę tę tylko okoliczność, że budowa mego ciała przedstawia niektóre podobieństwa z budową niższych zwierząt, twierdzi odrazu, że z temi ostatniemi pochodzę z jednego pnia wspólnego, i że różnię się od nich tylko w skutek sprawy, którą zowie ,,naturalnym doborem' lub ,,doborem płciowym". Zniża mnie więc, mnie istotę ręką Bożą stworzoną, na obraz i podobieństwo boskie, do rzędu doskonale wykształconego zwierzęcia, które raczej spokrewnione jest z małpą dzisiejszą, niż z Wszechmocnym Stwórcą wszech rzeczy. 
Oprócz tego zaskarżam Mr Darwina, że jego próba wyprowadzenia rodu mego od zwierząt, nietylko poniża moją godność osobistą, ale nadto, jak się godzi przypuszczać może mieć zły wpływ na moje młodociane potomstwo. Jeżeli bowiem będą je nauczać, że nie pochodzi ono od Boga, lecz tylko od małp i robaków, wówczas odjęte mu zostaną najsilniejsze pobudki do spełniania rozumnej, szlachetnej i godnej roli, na wielkiem polu życia ludzkiego." 


Rozprawa toczyła się przez długich pięć posiedzeń. Homo atakował, Mr Darwin się bronił, sędzia zadawał dosyć dorzeczne pytania. Obie strony gęsto cytowały dzieło Darwina z podaniem dokładnych odsyłaczy. Na szóstym posiedzeniu zapadł wyrok: 

"WYROK LORDA C.: "Opierając się więc na tom co dotąd powiedziałem, w sprawie wytoczonej przez Homo, uznaję winnym przeciwnika jego, Mr. Darwina, i ze względu na szkodliwe następstwa wynikające z teoryi oskarżonego o pochodzeniu człowieka, oraz mocą wyroku tej instancyi, skazuję obwinionego..... , 

HOMO. Milordzie, pozwól mi dodać, że Wasza Wielmożność tak jasno przedstawiła całą słuszność mojej sprawy, iż nie będąc ożywionym mściwemi uczuciami względem Mr. Darwina, upraszam o zwolnienie przeciwnika mego od wszelkich przysądzonych na rzecz moją korzyści, ale natomiast czułbym się zupełnie zadowolnionym gdyby, publicznie zechciał odwołać błędy jakie zawiera dzieło jego o pochodzeniu człowieka. 

LORD C. Zgadzam się z prośbą pańską i wstrzymuję mój wyrok, ażeby Mr. Darwin miał czas do namysłu nad całą tą sprawą i jak się spodziewam uwieńczył ją zupełnem i szczerem odwołaniem. Niech lepiej zwróci nadal badania swoje do tych gałęzi nauk przyrodzonych z któremi jest gruntownie obeznany, a porzuci tworzenie fantastycznych teoryj, na przypuszczeniu opartych, pamiętając na wyrazy jednego z najznakomitszych filozofów angielskich: 'Non fingo hypothese'."
 

Ubawiła mnie łaskawość pana Homo. Wynika jednak, że pan Darwin nie zastosował się do wyroku, nie przemyślał sprawy po raz drugi, nie odwołał swoich zdrożnych, niebezpiecznych majaczeń, i nie wrócił do zajęć, na których się znał. 

Oczywiście rozprawy takiej nie było. Była to dosyć zgrabnie napisana książeczka podsuwająca argumenty antydarwinistom. Akurat miało się ukazać tłumaczenie dzieła Darwina w Polsce. Zwraca uwagę, że nie podano autora książki, a tłumacz polski podpisał się  zapewne nazwiskiem fikcyjnym. Nie mam dostępu do Estreichera, pewnie coś tam na ten temat jest.. 

Teraz, kiedy wkrótce dotychczasowi Pan troglodytes Pan paniscus przechrzczeni zostaną na Homo troglodytes Homo paniscus, kiedy w niektórych krajach korzystają z praw ochrony człowieka, kiedy zapewne wkrótce otrzymają obywatelstwo, paszporty itp, warto sobie uświadomić jaką ewolucję przeszła sama idea ewolucji człowieka. Ale patrząc na sprawę trzeźwo, biorąc pod uwagę naturę Homo sapiens, nie wiadomo, czy zaliczenie szympansa do rodzaju ludzkiego jest dlań awansem, czy degradacją... 

Strona tytułowa ozdobiona jest portretem naszego praprzodka - 'Ascydyą'.

[QZC06::008];[QNT79::044];[QAB07::520][QNT79::062]

 


witrynę prowadzi
(C) R. Antoszewski

Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

(wybrane z publ. R. Antoszewskiego)

Site Meter
maj 2003

v.20