Rewolucja w architekturze sakralnej. 

Nareszcie coś radykalnie nowego w architekturze sakralnej. Dmuchane kościoły! Aż dziwne, że nikt na to dotąd nie wpadł. Precz z marmurami, cegłami, cementem, cyzelowanym drewnem, złoconymi ramami obrazów i rzeźbami. Jest guma, odpowiedni system wentylów i wydajna sprężarka. Wszystko na ciężarówce, dostarczalne do każdego miejsca i o każdym czasie. 
Czas budowy świątyni wynosi trzy godziny, czas rozbiórki dwie. A wymiarami przewyższa wiele nowozelandzkich kościołów wielkomiejskich - mierzy sobie 16 m długości, 9 m szerokości, a wysokość wieży odpowiada szescio piętrowemu domowi. 
Przed wydmuchaniem wygląda nieco jakby powojennie.
 

  

 
Ale po chwili już jest w całej krasie:

 

Wszystko jest w nim dmuchane - ołtarz, pulpit, ławki, świeczniki i złoty krzyż, nawet organy, a witraże są z plastiku. Aniołki pilnujące wejścia do kościoła są też dmuchane. 
Jakby ze zdjęcia wynikało, panna młoda też jest dmuchana. 

 

Całość można zamówić pod tu. 

 

[QZC05::086]


 

witrynę prowadzi
(C) R. Antoszewski

Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

(wybrane z publ. R. Antoszewskiego)

Site Meter
kwiecień 2003

v.19