Ucieczki Gauguina. 

Sto lat temu (8.3.1903) zmarł na polinezyjskiej wyspie Hiva Oa (Markizy) Paul Gauguin, wielki malarz, postimpresjonista, który swoim życiem i twórczością rozsławił tropikalne wyspy Pacyfiku. To głównie dzięki niemu Polinezja, Tahiti, Markizy, tysiące wysepek i atoli rozrzuconych na olbrzymich wodnych pustyniach kojarzy się, szczególnie mieszczuchom, z rajem na ziemi.  
A życie Gauguina było nieustanną ucieczką. Będąc dzieckiem uciekał z matką do Peru, będąc nastolatkiem 'uciekł w świat' i jako marynarz widział wiele mórz i krajów. Potem uciekał od pracy biurowej, potem od żony i kilkudzietnej rodziny, wreszcie uciekł od cywilizacji, zaszył się na końcu świata, myśląc, że wrócił w ten sposób do natury. Tropikiem był oczarowany, oddał jego piękno tak, jak je widział.  
W jego malarstwie polinezyjskim uderzają mnie dwie rzeczy - piękno przyrody i ludzi, bez wątpienia prawdziwe, i smutek wszystkich twarzy, jakie malował. Tylko Madonna Polinezyjska jak gdyby się uśmiechała na jednym z obrazów (Ia Orana Maria, 1891). Przegląd większego zbioru jego obrazów tropikalnych przypomina bardziej 'Smutek Tropików', niż jakikolwiek raj. Widać to dobrze na załączonych reprodukcjach - 'Dziewczęta z kwiatami mango' i 'To złoto ich ciał' (1899 i 1901; nazwy obrazów podawane są różnie). 

Sam Gauguin też jest smutny na wszystkich autoportretach. Czasem wręcz przeraźliwie i 'zakaźnie' smutny, jak na załączonej płaskorzeźbie, której tytuł mówi, że aby być szczęśliwym, trzeba być zakochanym.. (obok, 'Portret z idolem').


Artysta zmarł schorowany, w biedzie, skłócony ze starym światem, z rodziną, z kolonialną Polinezją, nie przyjęty i nie zrozumiany przez mieszkańców tropikalnego raju. Dziś jego grób na cmentarzyku w Atuona jest turystyczną atrakcją. 

A z Markizów, jak ze wszystkich krajów tropikalnych, mimo całej ich rajskości, ucieka kto może. Tak to wygląda to w cyfrach: 

rok liczba ludności
1700 ok. 100.000
1842 20.000
1856 11.900
1872 6.200
1884 4.800
1902 3.500
1929 2.075
1950 3.000
2000 ok. 6.000

 

Choć ostatnio liczba ludności powoli wzrasta, nie zmienia to istoty rzeczy. Miejscowi uciekają, bogaci się zasiedlają. Ale trzeba być bardzo bogatym, żeby otrzymać prawo zasiedlenia. Wtedy ma się służbę, która, jak tylko zarobi nieco grosza, marzy o tym, żeby uciec.. do przedmieść Paryża czy Nowego Jorku.. 

  

 

  [QZC05::083];RCP05079\03\184;RCP05088\21\83;[QAB05::637]p10


 

witrynę prowadzi
(C) R. Antoszewski

Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

(wybrane z publ. R. Antoszewskiego)

Site Meter
maj 2003

v.19