Sztuka nadziewania, czyli 'wieprz trojański'.

Na wstępie podano stuletnie wino z Falerno. Potem sługa, śpiewając pieśń powitalną skomponowaną przez gospodarza, wnosi olbrzymią tacę z górą zimnych zakąsek: świńskie wymiona na ostro, kogucie grzebienie, króliki, jądra, języki flamingów, móżdżki strusie. Zaczyna się uczta. Na stole pojawiają się tuczone ślimaki w sosie słodko-kwaśnym, smażone popielice, które zjada się w całości oblane miodem i posypane makiem, i inne smakołyki. Ryby wnosi się na stół żywe i parzy się je polewając wrzącym sosem. Goście częstują się nimi na żywo. Następnie podaje się drób. Małe wilgi wykarmione figami, polane żółtkiem i posypane pieprzem zjada się w całości wkładając całego ptaszka do ust. Teraz kolej na pieczone gęsi i łabędzie - ale tu niespodzianka - okazuje się, że to nie ptactwo, a wieprzowina odpowiednio urzeźbiona i ubrana, udająca tylko ptactwo. A teraz danie główne - duma gospodarza i kuchmistrza - całe cielę nadziane owcą nadzianą wieprzkiem nadzianym kogutem nadzianym kurczęciem nadzianym króliczkiem, który nadziano drozdem. 
Po tym 'wielopiętrowym' daniu szereg biesiadników udaje się do 'vomitorium' - specjalnego pomieszczenia przeznaczonego na gustowne wymiotowanie, by móc przystąpić do konsumpcji następnych dań. Rzymianie podczas uczt jedli, by wymiotować, i wymiotowali, by jeść dalej, jak zauważył Seneca. Ale poeci zawsze muszą się zdobywać na kąśliwe uwagi. 
Któreś z kolei dań, to cały smażony wieprz. Kiedy służba wniosła go triumfalnie, gospodarz popada we wściekłość. Okazuje się, że kucharz zapomniał wieprza wypatroszyć. Czeka go za to zasłużona kara - będzie uduszony na oczach gości, a jego ostatnią czynnością będzie naprawienie tego błędu. Kucharz, błagając o darowanie mu życia, zagłębia nóż w świńskie podbrzusze. Ku uciesze gości i gospodarza, wysypuje się z wieprza  góra kiełbas. Kucharz otrzymuje nagrodę za pomysł, a goście zajadają się wspaniałymi kiełbasami z dania, które nazywano 'trojańską świnią', na wzór 'trojańskiego konia', dobrze znanego gościom z historii Grecji. 
Wiele jeszcze było dań i trunków, wiele nawrotów do 'vomitorium', a wszystko to za sprawą Trimalchiona, rzymskiego milionera, byłego niewolnika, który był w stanie  kupić wszystko, co tylko ówczesny świat oferował do jedzenia. 

[QZC05::068];[QRE01::147]p52-4

 


Rzymianie wiedzieli, jak ucztować.. 

 


 

witrynę prowadzi
(C) R. Antoszewski

Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

(wybrane z publ. R. Antoszewskiego)

Site Meter
kwiecień 2003

v.19