|
Mój młynek modlitewny a emigracja do NZ. Alan Rogers, który w latach osiemdziesiątych ubiegłego
wieku opracował programy komputerowe do automatycznego odmawiania
modlitwy, wcale nie był nowatorski w tej dziedzinie. Automatycznie
modlili się od wieków buddyści tybetańscy, i do dziś funkcjonują tam
młynki modlitewne uruchamiane albo przez wiernych na sposób podobny do
grzechotek używanych w kościele katolickim, albo uruchamiane przez wiatr
lub wodę (ciekawe, czy wykorzystano do uruchamiania młynków
modlitewnych zwierzęta domowe, jak na przykład w Europie wykorzystywano
psy do obracania rożna). |
|
|
Sam bęben jest w środku pusty - wykonany z grubej kości długiej z jamą
szpikową. Jak ostrożnie zdjąć kapsel bębna, wyjąć można z niego
zwitek obustronnie zapisanego papieru. |

W Tybecie nie byłem. W latach osiemdziesiątych, kiedy
pognało mnie w tamte strony, dotarłem tylko do Nepalu. Tybet od lat był
już pod chińską okupacją. Na placu głównym starego Kathmandu podszedł
do mnie osobnik, bardzo podobny do tego na zdjęciu, i zaoferował
obracany przez niego młynek za kilkanaście dolarów. |
QZC05026];[QAB02::416]p78-9;[QRA00::007]\TYB;[QAB02::617]f12;[RIO44::104][RXX00::030]
witrynę prowadzi |