Nagrody szkolne.

W początkach wojny, kiedy naloty na Berlin dopiero się rozpoczęły, a życie przebiegało mnie więcej normalnie, po nocach z nalotami dzieci szły do szkoły dopiero o dziesiątej. Ranek był jednak najlepszym momentem do zbierania szrapneli bombowych, więc bardzo często, żądni przygód, wybierali się na obchód dzielnicy, parków, ulic w okolicy zbombardowanych domów i pilnie zbierali odłamki bombowe. Szkoły nagradzały za to cennym upominkiem - za 5 kilogramów szrapnelowego żelastwa otrzymywało się angielski hełm zdobyty pod Dunkierką. Była to cenna pamiątka, ostatecznie każdy lubił się bawić w wojnę w czasie wojny, a szło to znacznie lepiej, jak można było się uzbroić w prawdziwy, wojskowy, zdobyczny hełm. Oczywiście tego rodzaju nagrody, poza motywami patriotycznymi i wychowawczymi, miały też motyw ściśle materialny - hełm angielski ważył znacznie mniej niż te 5 kg porządnego metalu, jaki znosiły dzieci. 
A w konstrukcji hełm angielski bardziej nadawał się do ochrony przed deszczem, niż przed pociskami, czego nie można powiedzieć o hełmach niemieckich. 

[QZC04::076];[QEP02::098]p35;[QAB02::572]p80,115

   


 

witrynę prowadzi
(C) R. Antoszewski

Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

(wybrane z publ. R. Antoszewskiego)

luty  2003
v.18

Site Meter