Samobójcza bębnica dinozaurów i tołambasowe dźwięki. 

Nieuzasadnialne ewolucyjnie, nadzwyczaj szybkie zniknięcie dinozaurów, ciągle budzi zainteresowanie specjalistów różnej maści i jest problemem kontrowersyjnym. 
Kilka lat temu francuski geochemik Simon  Brassell połączył dietę i sprawy żołądkowe dinozaurów ze sprawami biosfery i dziury ozonowej. 
Doszedł do wniosku, że winę za wyginięcie ponoszą same dinozaury, a to przez samobójcze 'puszczanie wiatrów'. Jest na to polskie określenie, rzadko używane - można mówić grzecznie, że dinozaurom dokuczała bębnica.  Dinozaury, przynajmniej większość ich gatunków, to zwierzęta trawożerne. Jak wszystkie zwierzęta wyższe, nie dysponowały systemem trawiennym rozkładającym celulozę. Robiły to za nich beztlenowe bakterie i orzęski zamieszkujące ich przewód pokarmowy. A to zawsze związane jest z wydzielaniem znacznej ilości metanu. A wiadomo z kolei, że metan jest zasadniczym wrogiem ozonu. Uczony twierdził, że puszczały tyle wiatrów, że wybiły nimi dziurę ozonową. W wyniku tego nastąpić miała radykalna zmiana spektrum światła dochodzącego do powierzchni ziemi i  szybki spadek produkcji masy roślinnej. Zabrakło wtedy pokarmu dla olbrzymów, i miejsce ich zajęły skromniejsze pod względem puszczania wiatrów, ssaki. 
O ile mi wiadomo, hipoteza, aczkolwiek atrakcyjna, nie znalazła wielu entuzjastów, ale faktem jest, że dinozaury zjadały olbrzymie ilości roślin - zwierz o masie ponad 100 ton musi jeść codziennie setki kg zielonej masy. Z tego względu dinozaury były bez przerwy pracującymi reaktorami biologicznymi, musiały właściwie bez przerwy puszczać wiatry, bez przerwy miały bębnicę i bez przerwy wydawały tołambasowe dźwięki, określając to po staropolsku. A uwalniany do atmosfery metan robił swoje w atmosferze. 
Aż kusi, by postawić hipotezę, że tołambasowe dźwięki były sposobem porozumiewania się dinozaurów, a przynajmniej sposobem informowania o 'zajętości' terenu wypasu. Bardzo trudno zweryfikować taką hipotezę, dopóki nie odtworzy sie żywego osobnika przez manipulacje genetyczne (zasoby dinozaurowego DNA zachowane w owadach zakonserwowanych w bursztynie dają pewną szansę). Jeśli jednak założenie takie okazałoby się prawdziwe, byłby to jedyny chyba przykład porozumiewania się 'odwrotną stroną medalu'.. Przypuszcza się, że 'normalne' umiejętności wokalne dinozaurów były bardzo ograniczone, wbrew temu, co czasem widać i słychać w programach telewizyjnych i filmach typu fantazy. Zauważmy też, że tak zwany drugi mózg gadów, większy od tego w głowie, mieścił się bliżej odbytu niż gadzieli..

[QZC04::073];[QCU06::030] 

 

 


 

witrynę prowadzi
(C) R. Antoszewski

Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

(wybrane z publ. R. Antoszewskiego)

luty  2003
v.18

Site Meter