|
Zwierzaki Arki Noego.
Wiele narodów świata, czasem zupełnie ze sobą kulturowo nie powiązanych, ma w swojej mitologii potop.
Staro babiloński mit o Gilgameshu liczący sobie 4000 lat ma swoje analogie w mitologii starogreckiej, indiańskiej,
polinezyjskiej i in. Stary Testament mówi wyraźnie o 40-dniowym potopie i zawiera dodatkowo spekulacje o sposobie, w jaki
uratowały się przed potopem zwierzaki owych czasów.
Jak wiadomo, to Noe, za swoją pobożność ostrzeżony został przez Pana Boga o mającej nastąpić karze boskiej.
Bóg poradził mu też, w jaki sposób uratować ma swoją rodzinę i zwierzaki. Noe starannie przygotował się do boskiej nawałnicy. Pobudował Arkę, która wedle różnych spekulacji była pokaźnym statkiem o długości 160 m. Na arce pomieszczenie
znalazła rodzinka patriarchy (troje synów z żonami) no i wszystkie zwierzęta, każdego gatunku po parze. Uczeni w piśmie przez całe pokolenia zastanawiali się, jakie to
zwierzęta dostąpiły zaszczytu i tam znalazły chronienie. W pewnym sensie był to pierwszy bank genów i zwierzaki te, tak jak sam Noe, stały się prarodzicami wszystkiego, co się zwierzem na one czasy zwało.
Jezuita Atanasius Kircher (1601 -1668), jeden z wielkich uczonych swego czasu, zwany ostatnim człowiekiem Renesansu, przebadał wszystkie dostępne źródła i
stwierdził, że Noe pomieścił w swojej Arce 310 gatunków świata zwierzęcego. Obecnie wiemy, że świat zwierząt liczy sobie dobrych kilka milionów gatunków
(bliższe prawdy będzie określenie liczby gatunków zwierząt na
trzydzieści milionów). Jeśli nawet odliczyć ptaki i ryby oraz robaki,
a także wszystkie wewnętrzne pasożyty zwierząt w Arce, które ratunku przed potopem nie
potrzebowały, pozostaje kilka czy kilkanaście milionów zwierząt lądowych, dla których nie było
tam miejsca. Na szczęście, w wyniku rozwoju wypadków w łonie Kościoła, problem przestał istnieć. Kościół uznaje ewolucję, wszystko jest więc w porządku. Pozostaje tylko problem tempa tejże ewolucji. Ale to już inne zagadnienie.
A
oto ilustracji z książki Kirchera "Arca Noe" wydanej w
Amsterdamie w 1675 i dedykowanej Karolowi II, królowi Hiszpanii, który
wtedy miał 12 lat. Sposób ilustrowania wyrabiał wyobraźnię dzieci.
Zwraca uwagę monogamiczność wszystkich zapraszonych gości. Żadnych
skoków w bok, nie tylko ze względu na ścisk w pomieszczeniach, ale też
na zasady moralne, jakie trzeba było narzucić tej menażerii.
W innej, znacznie późniejszej publikacji (brak roku wydania) zwraca uwagę
pokojowość tej populacji. Lwy kroczą grzecznie koło żyraf, tygrysy koło
wielbłądów, węże, i tu niespodzianka - koło kangurów kicających
spokojnie między białymi niedźwiedziami i hipopotamami. Takiej
kombinacji trudno sobie wyobrazić nawet we współczesnych ogrodach
zoologicznych. A swoją drogą fascynująca sprawa - czy kangury były w
Arce i jak tam się znalazły?
Sama Arka natomiast, w obu przypadkach, nie odznacza się walorami
nawigacyjnymi. Najwyraźniej był to pływający hotel w zamierzeniach, a
nie statek do pokonywanie oceanicznych przestrzeni. 
[QZC04::057;K-3;[QKA05-002];[RIR13::047]p38
|