|
Słodycz zdrady małżeńskiej.
Zdrada małżeńska na ogół była potępiana, a często karana w większości znanych kultur. Czasem kary były surowe
(topienie, kamienowanie), czasem tylko symboliczne. W dosyć oryginalny sposób
karano niewierne żony i ich gachów w szesnastowiecznej Hiszpanii.
Dla żony przewidziano karę na słodko - smarowano ją miodem, sadzano na
osła i pędzono przez miasto czy osiedle pod okiem prokuratora. Pszczoły
i owady, znęcone miodem, miały uciechę. Uwodziciela sadzano na osła z
rozłożystym porożem przyczepionym do głowy. Rogi zdobiono żółtym
kwieciem (zwykle żarnowcem - jak w tle - Cytisus junceus), dzwoneczkami, świecidełkami (w tym przypadku rogi miały inne znaczenie
symboliczne, niż mają u nas teraz). Ale żeby lepiej popamiętał, biczowano
go podczas tej procesji. Dostawało się też rajfurce, jeśli taka maczała
w tym palce. Na załączonej rycinie przyprawioną ma brodę i tłucze ją
pomocnik prokuratora. Bywało, że sama musiała odmierzać sprawiedliwość
gachowi, no bo po co dał się skusić.
Tak więc miód, obok licznych zastosowań w kuchni i medycynie,
znajdował też zastosowanie w wymierzaniu sprawiedliwości. [QZC04::086];[RIR83::056];VA-419p;RCP05025\REN\541
|