Jedno zdziwienie dziennie - ...


Jadło czy napój?  

Czy czekolada pitna to napój, czy jadło? Pytanie brzmi nieco banalnie, a jednak zadawano je sobie i innym przez kilkaset lat bez końca, wylano morze inkaustu na ten temat i do dysputy włączali się papieże i królowie, nie mówiąc o filozofach czy teologach. Najmniej mówili ne ten temat kuchmistrze, ówczesni kulinarni specjaliści. W czym rzecz? 
Państwa opanowane przez nałóg picia czekolady to przede wszystkim arcykatolicka Hiszpania i jej kolonie, Włochy z państwem papieskim, no i katolicka Francja. Chodziło o to, że jeśli kakao to jadło, to nie można go spożywać w czasie Wielkiego Postu i od północy do momentu przyjmowania komunii (od 1958 czas ten skrócono do jednej godziny). Jeśli natomiast czekolada to napój, można ją spożywać do woli, bo jak wino, nie jest objęte postem.  
Jezuici uważali, że czekolada jest napojem (sami zaangażowani byli w handlu kakao). Dominikanie, bardziej purytańscy, byli przeciwnego zdania. Ludwik XIV, za radą jezuitów pijał czekoladę w czasie postu, ale dla świetego spokoju nie wrzucał w tym czasie do czekolady kostek chleba, żeby nie zamieniła się w jadło. 
Już w 1591 przedmiot stał się tematem rozpraw i dysput teologicznych, zaczęto definiować, co to znaczy jadło, co to znaczy napój. Nie było twedy biochemików, więc dysputy szły bez końca. Wreszcie zwrócono się do samego papieża Grzegorza XIII o opinię. Papież orzekł, że picie czekolady nie łamie postu. W następnych stuleciach inni papieże wciągani byli do dysputy - Klemens VII, Paweł V, Pius V, Urban VIII, Klemens XI i Benedykt XIV - wszyscy wyrażali tę samą opinie. Ale i to nie uspokoiło przeciwników. Wyciągnięto argument wynikający z opisu uczty jaką wydal Montezuma, a która została opisana przez Bernala Diaza. Wynikało z tego opisu, że czekolada ma właściwości podniecające chucie płciowe, co wcale nie licowało z nastrojem postnym. Za sprawę zabrał sie gruntownie inny Hiszpan Antonio de Leon Pinelo, który w 1636 wydał książkę cytując wszystkie autorytety i źródła - strona tytułowa poniżej - a że znał się i na innych, nie tylko religijnych aspektach sprawy, dal dobry obraz obyczajów czekolodowych owych czasów. Wyciągnął słuszny wniosek - o tym czy to napój czy jadło decydują dodatki. Sama czekolada, bez dodatków, jest napojem, czekolada z dodatkami, np mlekiem czy jajami jest jedzeniem. Potem Tomas Hurtado, profesor teologii Uniwersytetu w Sewilli uznał, że nie czyni czekolady jadłem dodatek mąki kukurydzianej, ale z innymi dodatkami, to juz jedzenie..
Wreszcie kiedy Włoch Francesco Felini w dalszym ciągu gardłował, że czekolada to i jadło i afrodyzjak, inny jego krajana Giovanni Batista Gudenfridi wyciagnął w 1680 argument nie do odpracia. Z niedawnych dokumentów kanonizacyjnych św. Róży z Limy, kanonizacja odbyla się w 1671, jasno wynikało, że czekolada nie może działać podniecająco. Ta święta dziewica, (Dziewica z Peru, Santa Fanciulla), kiedy w wyniku umartwień zasłabła i straciła oddech, pojawił się u jej boku anioł i wręczył jej mały kubek czekolady, dzięki któremu odzyskała siły. 
"Co sobie myśli Felini o tym aniele. Czy sądzi on, że to był Anioł Ciemności, czy to był Anioł Światła. Dobra, czy zła? Nie może przecież sądzić wbrew historykom, że to był Anioł Zła! Czy śmie on sądzić, że Anioł podałby Dziewicy Chrystusa truciznę cnoty? Czy uważa on, że gdyby czekolada w najmniejszym choćby stopniu wsączla w krew ducha rozpusty, to Dobry Anioł podałby choćby łyczek tego napoju dziewicy, która była świątynią Ducha Świętego? Czyżby Felini śmiał sądzić, że Bóg by nakazał lub zezwolił, żeby podano z rąk anioła taki diabelski płyn jego Oblubienicy?" - grzmiał obrońca czekolady jako napoju. 
Na takie dictum biedny Felini chyba poszedł napić się czekolady.. 

 [QZC02::039];[QNK02::046];[QRE0::222]RCP05071\04\153


strona tytułowa rozprawy teologicznej o czekoldzie
Leona Pimelo, 1626


 

witrynę prowadzi
(C) R. Antoszewski

Titirangi, Auckland, Nowa Zelandia

antora@ihug.co.nz
(wybrane z publ. R. Antoszewskiego)

wrzesień 2002
v.9

Site Meter