|
Kazirodczy szkocki klan
kanibalów.
Działo się to w Szkocji za czasów panowania Jakuba I
w początku siedemnastego wieku. Od lat hrabstwo Galloway w zachodniej
Szkocji omijane było przez wszystkich. Podróżni ginęli tam bez śladu.
Podejrzewano się wzajemnie, szereg właścicieli gospód poszło na
szubienicę, tylko dlatego, że podróżni widziani byli w ich
gospodzie przed zaginieciem. Mimo tortur, nikt nie przyznał się do winy, a podróżni w
dalszym ciągu ginęli bez śladu.
Aż kiedyś większa grupa ludzi wracała z targu i na drodze spotkali
strasznie roztrzęsionego człowieka, który opowiedział im, że został
napadniety przez morderców, którzy na jego oczach zamordowali
jego żonę, wypruli z niej jelita i pili krew z poderżniętego gardła.
Jego czekał ten sam los, choc się bronił, i tylko przypadkowa grupa podróżnych
go uratowała. Zaalarmowano natychmiast władze w Glasgow i powiadomiono króla,
który osobiscie przybył na miejsce z oddziałem wojska liczącym 400 osób.
Wspomagani przez sforę chartów zaczęli przeszukiwać okolice. To charty
naprowadziły ich na dobrze ukrytą jaskinię, której wejście zalewane było wodą w
czasie przypływów. W jaskini odkryto same okropieństwa. Ściany obwieszone były połciami ludzkiego mięsa, kąty zasłane
gromadami ubrań, drobiazgów osobistych, biżuterii i broni.
W jaskini tej mieszkała wieloosobowa rodzina. Patriarchą był niejaki
Sawney Beane, mieszkal z żoną, która urodziła mu ośmiu synów i sześć
córek, te z kolei urodziły osiemnastu chłopców i czternaście
dziewczynek poczętych kazirodczo. Rodzinka mieszkała w jaskini od 25 lat. Na
braki nie narzekano. Żywili sie mięsem ofiar, na które polowali z dużym
talentem dobrze zacierając ślady.
Króla i świtę ogarnęła zgroza niebywała. Całą rodzinke natychmiast
zgarnięto i przewieziono do Edynburga.
Tam bez sądu, z polecenia króla, męzczyzn oddano na męki - poodcinano
im rece i nogi by umierali z wykrawienia na oczach damskiej częsci rodziny.
Potem rozpalono trzy osobne stosy i w ogień poszła cała reszta -
wszystkie kobiety i wnuczęta.
Szkoda, że nie przeprowadzono badań antropologicznych i genetycznych na
tak niezwykłej populacji kazirodczej. No ale to było przecież ciemne średniowiecze
i nikt badaniami się nie przejmował. Zresztą pewnie nie było pieniędzy
na badania podstawowe, jak zawsze....
[QZC03::077]dir;[QNK12::009];[QIL92::007]
|