|
James Cook i kiszona
kapusta.
Do bardzo niedawna zawód marynarza dalekomorskiego,
zarówno cywilnego jak i wojskowego, był najbardziej niebezpiecznym
zawodem świata. Z wypraw wracała z zasady mniej niż połowa załogi, a
od szkorbutu ginęło znacznie więcej marynarzy niż w wyniku
jakichkolwiek działań wojennych czy kaperskich.
James Cook (1728 - 1779), wielki podróżnik, odkrywca Nowej Zelandii, był jednym z pierwszych
dowódców wyprawy, który rozumiał rolę właściwego żywienia dla przeżycia
załogi, a co najważniejsze, potrafił wprowadzić w życie racjonalną
dietę zabezpieczając załogę przed szkorbutem.
A oto co otrzymywał marynarz na statku 'Endeavour' w czasie pierwszej
wyprawy Cooka (1768 - 1771):
dziennie funt sucharów (około pięc sztuk) i galon piwa, (ponad 4 litry!
- ale wody nie pito, zwykle była zakażona);
i tygodniowo -
4 funty (ok. 2 kg) solonej wołowiny,
2 funty (ok. 1 kg) solonej wieprzowiny,
3 pinty kasz (ok. 1,5 kg),
6 uncji (ok 180 g) masła,
12 uncji (ok. 360 g) sera.
Poniedziałki, środy i piątki były dniami bezmięsnymi, podawano wtedy
marną grochówkę z cebulą zaprawioną wygotowaną do galarety lub do
sucha zupą mięsną. Oszczędzało to znakomicie zapasy mięsa.
Pod względem żywieniowym nie było to zbyt bogate jadło jak na warunki
pracy, ale i tak lepsze niż większość załogi miała w kraju.
Marynarze najczęściej pochodzili z biedoty lub wręcz byli zbierani z
ulicy jak popadło.
Ale najważniejszym co rózniło kuchnię na 'Endeavour' od innych
statków było zaopatrzenie w owoce, soki, brzeczkę, i... kiszoną kapustę.
Dziwne, ale marynarze wcale nie mieli ochoty jeść tego specjału. Perswazje nie
pomagały. I tu Cook wykazał swój talent pedagogiczny i przywódczy. Po
prostu kapusta pojawiała się regularnie na oficerskim stole. Kto chciał
to brał i ile chciał. Oficerowie jedli (zachęceni wyraźnie przez
kapitana), powoli i marynarze uznali, że musi to być coś lepszego niz ich
zwykłe jadło. I tak po jakimś czasie wszyscy chronili sie przed
szkorbutem zjadając kiszoną kapustę, która wcale nie była popularna w
ich sferach w kraju.
Przez siedem i pół miesiąca podróży z Anglii do Tahiti załoga
zmniejszyła się tylko o pięć osób, które zginęły w wypadkach, nikt
nie zmarł na szkorbut, co było niezwykłym wprost wydarzeniem w dziejach
ówczesnej floty. Za rzecz normalną uważano, że połowa załogi statków
dalekomorskich ginie w drodze, głównie z powodu szkorbutu. Niemniej dopiero w 1795
przyjęto w Anglii zasadę wyposażania
statków dalekomorskich w odpowiednie zasoby soków, owoców i kiszonej
kapusty.

James Cook (1728 - 1779)
|