Jedno zdziwienie dziennie - ...


Elitarność napoju kakaowego.

Czekolada nie byla pożywieniem czy napojem dla wszystkich Azteków czy Majów. Był to napój zdecydowanie elitarny. Podawano go na królewskicvh stołach, miała doń dostęp arystokracja, a także, co ciekawe, kupcy penetrujący odległe krainy oraz wyżsi wojskowi. Wyjątek stanowili też żołnierze, a więc zwykli śmiertelnicy, ale mógli poznać smak boskiego napoju tylko w czasie długich marszów. Indianie nie dysponowali środkami transportu i wszystko robiło się na piechotę, stąd celowość udostępnienia wędrujacej armii tak pożywnego posiłku. Nie spożywali też czekolady duchowni, od których wymagano pewnej ascezy. 
Kakao nie podawano do posiłku. Tak jak krajach zachodnuich brandy czy cygara, boski napój podawano na koniec bankietów czy przyjęć, palono też wtedy tytoń w fajkach lub rurkach. Była to ambrozja, a nie coś, czym można było popijac zwykłe jedzenie. 
Bernal Diaz del Castillo, jeden z konkwistadorów opisuje przyjęcie wydane przez Imperatora Motecuhzom Xocoyotzin (Montezuma Młodszy). Była to wielka impreza. Dla niego samego przyotowano ponad trzysta dań, choć jadł niewiele. Większość otrzymywali po uczcie domownicy i służba. Imperatorowi podawano kakao z czubem piany w złotych kubkach . 
Dominikanin Las Casas podaje natomiast, że kubki były z tykwy, przy tym pięknie malowane zewnątrz i wewnątrz. Znane są też pięknie malowane kubki ceramiczne, i bardziej proste, pewnie dla wojska w marszu, kubki gliniane. 
Na elitarność delektowania się czekoladą wskazuje rozporządzenie Motecuhzoma Ilhuicamina (Montezumy Starszego) mówiące, że 'kto nie idzie na wojnę, choćby to był syn królewski, nie ma ubierać się w stroje bawełniane, stroić piórami lub kwiatami, nie ma też palic kakao ani pić, ani też jeść rzadkich miąs'. Mogli to jednak robić kupcy 'potecha' obslugujący dalekie krainy, bo uważano ich działalność  za przedsięwzięcia natury militarnej. 
Picie kakao, tak jak picie herbaty i kawy, to cały rytuał, czym może kiedyś osobno warto się zająć. Tu załączam tylko piękną ilustrację, tzw. frontyspis z 'biblii' kulinarnej, książki wydanej w 1693 (pierwsze wydanie 1671) a traktującej o różnych napojach i sposobie ich picia przez różne narody. Nie mogę powstrzymać się przed załączeniem też strony tytułowej tego wspaniałego dzieła z zakresu kultury porównawczej. 

[QZC02::098];[QNK02::038];RCP05021\Schiv\040

 


'Kulinaria porównawcza' 1693,
autor: Sylvestre Dufour


Arab, Chińczyk i Indianin, 
każdy ze swoim napojem.

.


 

witrynę prowadzi
(C) R. Antoszewski

Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

antora@ihug.co.nz
(wybrane z publ. R. Antoszewskiego)

listopad  2002
v.10

Site Meter