Jedno zdziwienie dziennie - ...



Żelazne zapasy Parry'ego.

Każdy statek udający się w dłuższą podroż musi mieć 'żelazny zapas' żywności, szczególnie jeśli wybiera sie na wody arktyczne czy na Antarktydę. 
Taki też zapas miał na statku Sir William Parry udający się w 1824 na poznawanie akwenów Arktyki. Był to zapas istotnie żelazny -  cielęcina w masywnych, żelaznych puszkach. Instrukcja wypisana na puszcze, poza informacją, że zawiera ona cielęcinę, mówiła wyraźnie jak do tej cielęciny sie dobrac w razie potrzeby. Było to coś w rodzaju: "Weź dłuto i młotek i zrób okrężne cięcie u góry puszki blisko brzegu". Do zabiegu tego potzrebny był cieśla okrętowy, ma sie rozumieć. 
Konserwowanie środków spożywczych rozpoczęto w w1812, kiedy to francuski cukiernik Nicholas Appert wynalazł sposób, który potem nazwano apertyzacją. Umieszczał mieso i warzywa w szklanych słojach, szczelnie zamykał i gotował. Procedurę tę stosuje się do dziś w niektórych domach. 
W Anglii wytwórnie konserw powstały w 1818, ale Bryan Donkin, partner zakładów metalowych wpadł na pomysł, by szkło zastąpic żelazem. I tak powstały masywne puszki konserwowe z żelaznej, ocynowanej blachy. Zaletą ich była trwałość, nie uszkadzały się w transporcie, ale dla rozbitków nie miały wartości. Zębami takiej puszki nie można było otworzyć. Różne mechanizmy służące do otwierania puszek wynaleziono kilkadziesiąt lat później, ale to już inna historia. 

Puszka z cielęciną z zasobów wyprawy Parry'ego, 1824.

[QZC03::023];BAB2051p207

 


 

witrynę prowadzi
(C) R. Antoszewski

Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

antora@ihug.co.nz
(wybrane z publ. R. Antoszewskiego)

listopad  2002
v.10

Site Meter