Jedno zdziwienie dziennie - ... 


Mózg i ucho w stole.

W ludzkiej naturze leży przemożna chęć przetrwania. Problem ten rozwiązał w pewnym sensie niejaki Marini mieszkający we Włoszech. Po wielu latach różnych prób w r. 1870 mógł obwieścić światu wielki sukces. Otóż pewien poeta zawierzył mu swoje ciało, które Marini przez 4 miesiące trzymał w różnych tajemniczych miksturach i płynach, aż wreszcie stwierdził, że jest w stanie zrobić trwałą fotografię człowieka, która jest tym samym człowiekiem. Był to okres fascynacji fotografią, trzeba pamiętać. 
Sprawą zainteresował się sam Cesarz Napoleon III do tego stopnia, że zaprosił wynalazcę na audiencję. Twórca pokazał swój majstersztyk - był to stół z blatem mozajkowym. Elementami mozajki był odpowiednio spreparowany mózg, uszy ludzkie, skamieniała krew i żółć. Na stole stała damska noga tak wspaniale spreparowana, że nie można było jej odróżnić od żywej nogi, pisała prasa. 
Marzeniem wynalazcy było, żeby Cesarz zawierzył mu swoje ciało (po śmierci). Szkoda, że nie podano w co twórca miał zamiar wmontować podroby z Napoleona III. 
Ale chyba Cesarz nie dał sie skusić. A szkoda. Jakieś muzeum zrobiłoby teraz majątek udostępniając stolik bogatym turystym na partie brydża na cesarskim mózgu, lub śniadanie pod nogą i na uszach Jego Cesarskiego Majestatu.. 

PS. 
A słowo 'marynować' nie wywodzi się od wynalazcy. Znajduje się już w "Słowniku" Lindego (t. III, 1809) z powołaniem się na precedens w pismach K. Kluka..

QZC03000;[BAB10::009]p118

 

.


 

witrynę prowadzi
(C) R. Antoszewski

Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

antora@ihug.co.nz
(wybrane z publ. R. Antoszewskiego)

listopad  2002
v.10

Site Meter