Jedno zdziwienie dziennie - ...


To nie my, to Ruskie...

Ostjacy (Chantowie), syberyjski lud ugro-fiński zamieszkały w Zachodniej Syberii w dorzeczu Irtyszu, zajmujący się od setek lat hodowlą renów, rybołóstwem i polowaniem, odnosili się z wielką czcią do niedźwiedzi. Nie przeszkadzało to im polować na niedżwiedzie, których było mnóstwo w syberyjskiej tajdze. 
Po skutecznym polowaniu odcinano niedźwiedziowi łeb, umieszczano na podstawie i oddawano cześć jako bóstwu. Ale łowcy nie brali na siebie winy za bogobójstwo - wprost przeciwnie - składali ją bez skrupułów na barki Rosjan, których od stuleci uważali za swoich ciemiężycieli. Rosja włączyła tereny Ostjaków do cesarstwa dopiero w XVI wieku a niechęć trwa do dziś. 
'To nie my Cię zabiliśmy' - zapewniali boskiego niedżwiedzia - 'to oni, Rosjanie, to rosyjska siekiera pozbawiła Cię głowy, to rosyjskim nożem zdjęto Ci skórę..' - brzmiała inkantacja. Udobruchawszy niedżwiedzia zabierali się do jego konsumpcji i mieli zapewnione dalsze, skuteczne łowy.

QZC02077;RIO64-021p267

 

 fotografia z końca XIX w. 


 

witrynę prowadzi
(C) R. Antoszewski

Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

antora@ihug.co.nz
(wybrane z publ. R. Antoszewskiego)

październik  2002
v.10

Site Meter