Jedno zdziwienie dziennie - ...


Słoń na stole.

Podczas wojny francusko-pruskiej 1870-1 i oblężenia Paryża, w mieście zapanował głód. Paryżanie, ludek tradycyjnie o dużych wymaganiach co do brzucha i żołądka nagle zostali pozbawieni podstawowych środków żywnosci, a przede wszystkim mięsa. Pod nóż poszły najpierw konie, potem psy, koty, szczury itp., ale także zwierzaki słynnego już wtedy Ogrodu Zoologicznego poszły 'na usługi dla ludności'. 
Zastrzelono  parę słoni Castora i Poluxa, ulubieńców Paryżan, pod nóż poszły gazele, zebry, egzotyczne dziki, jelenie, wielbłądy, bawoły itp. Uszło jakoś hipopotamowi, którego wystawiono na rynek za 80.000 franków, ale nie było pewności co do jego kulinarnych zalet.  Mieszczuchom nie starczyło też odwagi na zastrzelenie lwów i tygrysów. Udało się też małpom ze względu na poczucie pokrewieństwa - Darwin już i tu zrobił swoje.. 
Paryskie Zoo nie mogło poradzić sobie z kosztami karmienia zwierząt, szczególnie tych dużych. Za wspomnianą parę słoni znany rzeźnik DeBoos zapłacił 27.000 franków. Za funt słoniowej trąby, uważanej za specjał, płacono 40 franków. 

 QZC02-076,RIO64021p215;QCP05079-04-169

 

 ..tak wyglądało 'polowanie' na słonia wedle ówczesnego dziennikarza. 
 Jak widać, nie wszystkim wystarczało odwagi i stanąwszy 'twarzą w trąbę' ogromnego potwora, 
 woleli dać noge.. 


 

witrynę prowadzi
(C) R. Antoszewski

Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

antora@ihug.co.nz
(wybrane z publ. R. Antoszewskiego)

październik  2002
v.10

Site Meter