Jedno zdziwienie dziennie - ...


Matematyka spisana z nagrobka.

Wielu było łowców liczby pi, ale jednym z najbardziej upartych i wytrwałych był Ludolf van Ceulen. Urodzony w Niemczech w Hildesheim w 1540 przez całe prawie życie pracował w Holandii w Lejdzie (tej od butelki lejdejskiej). Nie miał wyższego wykształcenia, pracował jako nauczyciel i mistrz fechtunku. Dopiero pod knoniec życia zatrudniła go lejdejska Szkoła Inzynierii. 
Posługując się mozolną metodą obliczania pi z poligonów o 262 liczbie boków (2 do potęgi 62) w roku 1596 doszedł z obliczeniami do dwudziestego miejsca po przecinku i uzyskał uznanie światka matematycznego (za kilka lat zatrudniono go za to w szkole wyższej). Ale nie spocząl na laurach. Uporczywie pracował dalej do r. 1610, i do chwili swej śmieci, dodał następnych piętnaście cyfr uściślając znakomicie wartość pi. Tych wyników już nie opublikował. Nie przepadły jednak. Najdokładniejsza wartośc liczby pi (ludolfiny, jak ją później nazywano) została zapisana na jego kamiennym nagrobku w kościele w Lejdzie. (Pieterskerk te Leiden). 
Niestety, po jakimś czasie kościół przebudowano i zniszczono grób van Ceulena wraz z płytą nagrobną. Zachował się tylko transkrypt wykonany przez pewnego turystę w 1660, a na nim treść zapisu i wszystkie wartości ludolfiny. Tam gdzie zakończył swoją robotę Ludolf van Cuelen, podjęli kontynuację inni - i dziś, głównie dzięki komputerom, znamy już wiele ponad 10.000.000 znaków tego tasiemcowego ułamka i końca nie widać. Jest to ułamek nieskończony, zabawy więc starczy na nieskonczoność.

QZC02084;QZC02082;QRE01-093p31

 

transcrypt nagrobka z kościoła Pieterskerk te Leiden.

..a sam mistrz fechtunku i matematyki (atrybuty autentyczne) wyglądał tak: 


witrynę prowadzi
(C) R. Antoszewski

Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

antora@ihug.co.nz
(wybrane z publ. R. Antoszewskiego)

październik  2002
v.10

Site Meter