|
Maoryski napój zbijający z nóg.
Uważa
się powszechnie, że jedną z cech specyficznych ludzkiej kultury są różnego
rodzaju używki i narkotyki. Nie jest to pełną prawdą, bo dla niektórych
zwierząt realia życia są też nie do zniesienia bez środków odurzających,
ale prawdziwym mistrzem w tej materii jest na pewno Homo sapiens.
Podróżnicy dawniejsi jak i dzisiejsi etnografowie są zgodni, że
wszystkie ludy znają jakieś 'środki na zapomnienie'. Tylko Maorysów
wymieniano czasem jako wyjątek. Rzekomo Maorysi nie znali narkotyków
ani napojów alkoholowych. Okazuje sie, że nie jest to takie oczywiste.
Maorysi przygotowywali napój z owoców rośliny zwanej tutu, co
Europejczykom przypominało wino. Pewien Anglik podróżujący po Nowej
Zelandii w połowie XIX wieku poczęstowany został tym napojem - wypił
zaledwie kilka łyków, zakręciło mu się w głowie, zdrętwiał i padł
pijany. Tutu to Coriaria - nowozelandzka roślina - krzew lub małe
drzewo. Znanych jest kilka gatunków tego rodzaju. Wszystkie są trujące,
ale odpowiednio przyrządzone są smaczne i nadają się do jedzenia.
Maorysi znali też napój sporządzany z liści kawakawa, Macropiper excelsum.
Picie wywaru kawawa podnosi samopoczucie bez powodowania otępienia,
ma też właściwości podniecające i jest afrodyzjakiem. Ostatnio nawet
zainteresowano się kawakawa na skalę handlową.
Jako ciekawostkę można podać, że pierwszy opis botaniczny tutu pochodzi
od jednego z Forsterów, polskich towarzyszy podróży Cooka i łacińska
nazwa kończyła się skrótem 'Foster f.'. Dopiero w wyniku zmian w
botanicznej klasyfikacji nadano jej nową nazwę Macropiper excelsum
(Forster f.) Miq.
QZC02-056;QCP05079-05-147;66-10-232;QNK11-045;QNK02-015
|