Jedno zdziwienie dziennie - ...



krzesło elektryczne

 

 

 

Prawdziwy amator silnych wzruszeń.

Albert Fish kochał silne wzruszenia. Przepadał za biczowaniem go do krwi, z lubością wbijał szpilki w swoje ciało. Kiedyś rzekomo wbił ich sobie aż 400 sztuk. Lubił też dzieci i ze swoich, których miał sześciorga, był bardzo dumny. Lubił też inne dzieci. Dosłownie. Tak dosłownie, że zjadł ich piętnaścioro, zanim go przyłapano. Nie zjadał je z głodu, był dobrze zarabiającym, nobliwie wyglądającym starszym panem pracującym jako malarz domowy. Zjadał je wyłącznie dla doświadczenia silnych wzruszeń. 
Kiedy usłyszał wyrok skazujący go na krzesło elektryczne  - "to dopiero będzie wzruszenie, umrzeć na krześle elektrycznym! Będzie to największy wstrząs (thrill), jedyny jakiego dotychczas nie wypróbowałem" powiedział z uśmiechem. 
Na krzesło szedł radośnie i ochoczo, pomagał nawet katowi przypinać elektrody do nóg. 
Los uśmiechnął się do niego i pozwolił  mu doznać tego wztrząsu. Prawdopodobnie przeżył ten ostateczny wstrząs i natychmiast po nim zmarł, zgodnie z decyzją sądu wydaną i wykonaną w 1936. 
Był to też zapewne uśmiech losu dla kata - rzadko bywają w tym zawodzie tak mili i życzliwi klienci. 

  

Albert Fish ( - 1936)


 

witrynę prowadzi
(C) R. Antoszewski

Titirangi, Auckland, Nowa Zelandia

antora@ihug.co.nz
(wybrane z publ. R. Antoszewskiego)

wrzesień 2002
v.9

Site Meter