Mandragora officinarum

Jedno zdziwienie dziennie - ...


mandragorowy  homunculus

 

 

 

 

 

Korzeń cenniejszy niż złoto. 

Przez tysiące lat ludzie różnych krajów i plemion przekonani byli o niezmiernej mocy korzenia mandragory (Mandragora officinarum; rodz. Psiankowate). Wystarczyło być posiadaczem korzenia, najlepiej o kształcie przypominającym człowieka czy homunculusa, aby mieć zapewnione szczęście, wróżyć nieomylnie przyszłość, dowolnie rozmnażać pieniądze, leczyć wszelkie choroby, wreszcie oczekiwać mądrej odpowiedzi na wszellkie zadane pytania. 
Wieść głosi, że nawet Joanna D'Arc była posiadaczką korzenia mandragory i przechowywała go pod gorsetem. Wykryto to w czasie procesu i uznano za dowód potwierdzający jej czrodziejskie machinacje. 
Nic dziwnego, że za tak cenny preparat płacono niesamite pieniądze, płacono czasem więcej niż za złoto o tej samej masie. Szanowano też korzeń należycie. Przechowywano go w bezpiecznych miejscach jak skarb, najlepiej w szkatułach z drewna różanego lub sandałowego. Oczywiście przy takich cenach mnóstwo była falszerstw. Zamiast prawdziwej mandragory na rynku były figurki sprytnie wycięte i odpowiednio 'zestarzone' z korzeni przestępu (Bryonia sp.), kłaczy kosaćca (Iris sp.), a nawet bardziej wspólczesnego buraka, bo sztuka preparowania korzeni przetrwała do naszych czasów na Bliskim Wschodzie (np. w okolicach Antiochii). Za najbardziej twórcze uznać można fałszerstwo polegające na dorabianiu owłosienia homunculusów. Dobry homunculus musiał być owłosiony. W tym celu w odpowiednio wyrzeźbione korzenie czy kłącza wszczepiano nasiona owsa lub prosa i całość zakopywano na jakiś czas. Nasiona puszczały korzenie szczepione z figurynką homunculusa, co dodawało mu autentyczności i skuteczności, no i podnosiło jego cenę. 

QZC02-026;RIR75-044;BAB6760p286

 
.. a tak botanicy widzą mandragorę.


witrynę prowadzi
(C) R. Antoszewski

Titirangi, Auckland, Nowa Zelandia

antora@ihug.co.nz
(wybrane z publ. R. Antoszewskiego)

wrzesień 2002
v.9

Site Meter