Jedno zdziwienie dziennie - ...


Postępy hodowli.

W dość niezwykły sposób tzw. świat cywilizowany dowiedział się, że australijscy aborygeni mają jednak pewne wyobrażenie o hodowli. W dziewiętnastym wieku plemiona w północnej części Australii pod względem technologicznym pozostawały na etapie kultury kamiennej, nie znali rolnictwa, pożywienie zdobywali wyłącznie przez zbieractwo i polowanie. 
A oto jak przekonano się o ich umiejętnościach hodowlanych. 
W 1858 brytyjski statek 'St. Paul' zmierzający z Hong-Kongu do Sydnej z 327 pasażerami na pokładzie rozbił się na rafach w w Cieśninie Torresa oddzielającej Australię od obecniej Papui Nowej Gwinei. Pasażerami byli sami Chińczycy udający się do Australii, która akurat przeżywała gorączkę złota i Chińczycy  stanowili tanią siłę roboczą. 
Kiedy kapitan przekonał się, że statek jest nie do uratowania, po prostu opuścił go wraz z ośmioosobową załogą. Aborygeni pobliskich szczepów, widząc co się dzieje, rzucili się na wrak ogołacając go ze wszystkiego, co miało jakąkolwiek wartość, w szczególności łasi byli na przedmioty metalowe. Wyrabiali z nich narzędzia, co pozwoliło im pokonać kilkadziesiąt tysięcy technologicznego opóźnienia. Potem zabrali się za pasażerów, zapędzili wszystkich na pobliską wyspę i porozmieszczali ich w zagrodach. Dbali o nich bardzo, dobrze ich karmili i od czasu do czasu pobierali grupkę wykarmionych Chińczyków urządzając uczty dla okolicznych plemion. 
Kiedy po wielu miesiącach na miejsce wypadku przybył statek poszukujący rozbitków, zastał tylko szesnaście dobrze odkarmionych pasażerów nieszczęsnego statku, których jeszcze nie zjedzono.  
Jak wiadomo, umiejętność przechowywaniu nadmiaru zasobów żywności w stanie żywym to pierwszy krok w kierunku opanowania skomplikowanej sztuki hodowli. 

QZC02-019;QRE01-077p.155

 


 

witrynę prowadzi
(C) R. Antoszewski

Titirangi, Auckland, Nowa Zelandia

antora@ihug.co.nz
(wybrane z publ. R. Antoszewskiego)

wrzesień 2002
v.9

Site Meter