Jedno zdziwienie dziennie - ...


Lody po anielsku.

W połowie osiemnastego wieku w Paryżu, zaledwie w sto lat od pojawienia się tego smakołyku na stole króla Ludwika XIV można było zajadać lody o takich to smakach: 
kwiatu pomarańczy, fiołków, płatków róży, migdałowym, smaku orzechów włoskich, orzechów laskowych, pistacjowych, szafranu. Oczywiście były też lody kawowe, czekoladowe, karmelowe, waniliowe, cynamonowe i goździkowe, a nawet ananasowe, co było ostatnim krzykiem mody. Najciekawsze jednak, że były też lody o smakach, o jakich nikt u nas nie słyszał - no bo czy słyszał ktoś o lodach o smaku czarnych trufli lub smaku żytniego chleba? 
A takie właśnie smakołyki opisuje w swej książce 'L'Art de bien faire les glaces d'office' wydanej w 1768 przez paryskiego cukiernika Emy. 
O autorze nie wiele wiadomo, można tylko powiedzieć, że był obeznany nie tylko w sprawach podniebienia, ale też technologii. Wiedział jak przygotowywać mieszaniny chłodzące oparte na soli morskiej, jak schładzać krem w podwójnych naczyniach, itp. 
Z załączonej ilustracji wziętej ze strony tytułowej jego książki wynika, że Emy miał też koneksje w wyższych sferach - jak widać cała sfora aniołków mu w tym pomagała posługując się z imponującą wprawą zawiłą techniką schładzania płynów.  
A może by tak popróbować produkji lodów o smaku żytniego chleba? Aniołki też by sie pewnie znalazły.. 

QZC02-011;QRE01-068

 

Emy: 'L'Art de bien faire les glaces d'office', Paryż, 1768 
(strona tytułowa)


 

witrynę prowadzi
(C) R. Antoszewski

Titirangi, Auckland, Nowa Zelandia

antora@ihug.co.nz
(wybrane z publ. R. Antoszewskiego)

sierpień 2002
v.8

Site Meter