w tle il. z:
'Hortus Sanitatis'
Johannes de Cuba
do dzieła
Św. Hildegardy z Bingen

 Jedno zdziwienie dziennie - ...


 

Pies w służbie człowieka i mocy czarodziejskich. 

Za korzeń mandragory (Mandragora officinarum) płacono niesamowite sumy nie tylko dlatego, że obdarzał właściciela niezmierną mocą, ale też dlatego, że znalezienie korzenia o odpowiedniej mocy czarnoksięskiej było czymś rzadkim a wydobywanie go z ziemi związane było z wielkim ryzykiem i wymagało specjalnych zabiegów. Teraz powiedzielibyśmy, że aby mieć powodzenie w zbieraniu mandragory, trzeba było spełnić odpowiednie wymagania BHP. Przede wszystkim największą mocą czarnoksięską odznaczała sie mandragora rosnąca pod szubienicą, na której wisielec, zgodnie z dawnym obyczajem powisiał sobie odpowiednio długo. Opadające jego części zapewniały rosnącej pod nim mandragorze najlepsza morfogenezę homuculusokształtną. Ale tylko głupiec próbował by po prostu mandragorę wykopać z ziemi. Wiadomo było, że wykonał by w ten sposób wyrok  śmierci na siebie. Każdy, kto wykopał osobiście mandragorę z ziemi skazany był na śmierć jeszcze tego samego roku. 
A oto jak można było to zrobić bez obawy o rychłą smierć. Najpierw trzeba było roślinę polać moczem damskim, lub jeszcze lepiej krwią menstruacyjną. Następnie można było korzeń delikatnie, acz głęboko obkopać dookoła, ale za żadne skarby nie wyciągać go z ziemi. Dla pewności trzeba było jeszcze zakreślić dookoła rośliny trzy magiczne kręgi przy pomocy miecza. Teraz następowała najtrudniejsza cześć. Należało korzeń delikatnie, ale mocno obwiązać sznurkiem, a drugi koniec sznura przywiązac do psiego ogona. Jak już pies był mocno przywiązany, należało mu rzucić kawał mięsa w takiej odległości, by zmierzając do żarła, wytarmosił z ziemi mandragorowy skarb. Mandragora w tym czasie rzucała najokropniejsza przekleństwa na psa, które należało zagłuszyć głosem trąby. Głos trąby był potrzebny także po to, żeby umilić ostatnie chwile życia nieocenionemu przyjacielowi człowieka, jakim jest pies. Zdychał on natychmiast po wyciągnięciu korzenia z ziemi. Była to jednak stosunkowo mała strata w porównaniu z korzyściami, jakie przynosiło posiadanie lub sprzedanie silnego, zdrowego  korzenia mandragory. 

RIR75-044p109;RCP05021\GO\110;RCP05050\20\346;BAB6760p285-7

 

 manuskrypt, XIV w.
 (jak widać, różne były sposoby stosowane w praktyce)   


witrynę prowadzi
(C) R. Antoszewski

Titirangi, Auckland, Nowa Zelandia

antora@ihug.co.nz
(wybrane z publ. R. Antoszewskiego)

wrzesień 2002
v.9

Site Meter