Jedno zdziwienie dziennie - ...


Nie pożądaj mózgu bliźniego swego..

Kiedy umiera członek plemienia Fore zamieszkującego wyżynne dżungle Papui Nowej Gwinei, ćwiartuje ciało się jego ciało, owija kawałki w liście bambusowe lub wkłada do bambusowych tyk, próży to w ognisku i zjada zawartość. Zajmuje się tym rodzina zmarłego. Tak było przynajmniej do połowy dwudziestego wieku, nie tylko zresztą wśród Fore, ale hołdowały temu obyczajowi także inne plemiona papuaskie. 
Jednak z kobiet uzasadniała ten obyczaj w ten sposób: 'teraz już zawsze będę miała część mojej matki w sobie.' Trudno odmówić pewnej racji takiemu orzeczeniu. A pewien misjonarz skarżył się, że cmentarze tego ludu to ich żołądki... 
Setki plemion wyżynnych części obecnej Papui Nowej Gwinei i Irianu Zachodniego posługujących się odrębnymi, często zupełnie niespokrewnionymi językami żyło bez kontaktu ze światem zewnętrznym do początku dwudziestego wieku pozostając na poziomie kultury epoki kamiennej. Wygląda na to, że kanibalizm, zarówno tzw. egzokanibalizm - zjadanie członków innych plemion i wrogów, jak i endokanibalizm - rytualne zjadanie współplemieńców i członków rodzin był czymś powszechnym wśród ludów epoki kamiennej i najdłużej zachował się w plemionach Oceanii, jako że tam epoka kamienna najdłużej trwała. 
Nie wiadomo jak do tego doszło, ale w pierwszych latach dwudziestego wieku pojawiła się wśród członkach plemienia Fore nowa zupełnie choroba - kuru - zwana też 'śmiejącą się śmiercią'. 
W wyniku długotrwałych ofiarnych badań (głównie dr. Gajduska i jego zespołu) wykazano w sposób przekonujący, że nieuleczalna ta choroba przenosi się w czasie kanibalistycznych uczt. Sprawca choroby, wirusopodobne białko, tzw. prion w najwyższym stężeniu wystpępuje w mózgu, a spożywanie mózgu było pewnym wyróżnieniem dostępnym najbliższej rodzinie, głównie kobietom i dzieciom. Uważano też, że mięso zmarłych na kuru jest chudsze i lepsze w smaku. Tak więc wystarczył jeden ośrodek gdzie priony, pewnie w wyniku traferu międzygatunkowego przeniosły się na ludzi, by w wyniku przstrzegania odwiecznych obyczajów przenieść sie na inne plemiona - powstała epidemia wśród kanibali w wyniku której umierało czasem dziewięćdziesiąt procent mieszkanców osad.  Niektóre plemiona prawdopodonie wymarły kompletnie zanim nastąpił kontakt z białymi. 
W latach pięćdziesiątych kanibalizm został zabroniony urzędowo (choć pokątnie uprawiano ten obyczaj jeszcze wiele lat) i powoli rzecz zaczęła się stabilizować. Ale .. Papuasi w dalszym ciągu umierają na kuru, choć coraz rzadziej, Rzecz w tym, że z niewiadomych względów priony namnażają się w mózgu bardzo powoli i w sposób nieprzewidywalny - znane są czasy inkubacji wynoszące 40 lat, a pewnie i więcej. 
Wydawałoby się, że kuru, jako choroba plemion żyjących w zapadłym kącie świata nie ma większego znaczenia dla reszty ludzkości - a okazało się, że jest akurat inaczej. Priony są przyczyną znacznie większej liczby chorób ludzi i zwierząt. Wliczyć tu trzeba m.in. 'chorobę wściekłych krów", podobną chorobę owiec, a także chorobę  Creutzfeldta -Jakoba atakującą ludzi. Co najważniejsze, jak dotąd są to choroby zupełnie nieuleczalne. Tak więc badania rozpoczęte w dżunglach Papui Nowej Gwinei nagle zaczynają mieć znaczenie światowe. 

QZC01-098;QZA09-077p5;BAB2360p0
 

ofiara kuru


 

witrynę prowadzi
(C) R. Antoszewski

Titirangi, Auckland, Nowa Zelandia

antora@ihug.co.nz
(wybrane z publ. R. Antoszewskiego)

sierpień 2002
v.8

Site Meter