Jedno zdziwienie dziennie - ...


Pierwszy strzał w obronie Polski. 

Wygląda na to, że pierwszym obcokrajowcem, który czynnie stanął w obronie zaatakowanej Polski w 1939 roku byl Nowozelandczyk, artylerzysta z Fort Dorset pod Wellingtonem. A było to tak... 
Drugiego września 1939, na dwanaście godzin przezd wypowiedzeniem wojny przez Anglię (i Nową Zelandię) pewien żołnierz z Fort Dorset, który to fort bronił morskiej drogi do Wellingtonu, zauważył groźny okręt na horyzoncie. Dzielny wojak, będący widocznie pod wrażeniem radiowych informacji o ataku Niemiec na Polskę, zamiast zameldować przełożonym o zbliżającym się napastniku, wypalił ze swojej armaty w kierunku napastnika.. A fort wyposażony był w dosyć nowoczesną broń i ulokowany w bardzo strategicznym miejscu (p. fotografia). 
Nazwisko dzielnego wojaka nie jest jednak znane, nie można go więc uhonorować polskim odznaczeniem lub honorowym obywatelstwem także z tej przyczyny, że nie był to okręt niemiecki, tylko okręt brytyjski nie mający żadnych wrogich zamiarów w stosunku do Nowej Zelandii, ani do kogokolwiek... 
Wyobraźmy sobie zdumienie kapitana zaatakowanego okrętu! 
Zaambarasowane władze wojskowe Nowej Zelandii zatuszowały sprawę razem z nazwiskiem pierwszego zagranicznego obrońcy Rzeczypospolitej, a kto wie, czy nie pierwszego, zbrojnego obrońcy Polski na Antypodach w dziejach świata.. 

QZC02-005;RIO86-029


witrynę prowadzi
(C) R. Antoszewski

Titirangi, Auckland, Nowa Zelandia

antora@ihug.co.nz
(wybrane z publ. R. Antoszewskiego)

sierpień 2002
v.8

Site Meter