Jedno zdziwienie dziennie - ... 


Uśmiech historii.

W ostatnich dziesięcioleciach społeczeństwa o skłonnościach kanibalistycznych przeżywają trudności zaopatrzeniowe ze względu na różne ograniczenia legislacyjne. I niespodziewanie WWII stała się dla nich uśmiechem losu. 
Otóż kiedy na terenach plemiennych Puka Puka w Papui przez jakiś zatrzymał się front australijsko-japoński, Pukańczycy nie brali udziału w walkach. Nie ich to była sprawa z dzidami i kamiennymi toporkami lać wroga. Zresztą skąd mieli wiedzieć, którego? Siedzieli sobie spokojnie w dżungli i obserwowali jak front w przełęczy przesuwał sie raz w te, raz we wte. Kiedy tylko panowała jaka taka cisza, wyskakiwali ze swoich kryjówek, zbierali białe lub żółte mięso zesłane im uśmiechem losu i czmychali w swoje ostępy. Zresztą używali łupy nie tylko dla celów gastronomicznych, ale kości i skóra doskonale nadawały się do dla celów artystycznych - jako ozdoba osobista i element wystroju wnętrz. 

Historycy, moraliści, politycy i etnografowie mają kłopot z podjęciem orzeczenia, kto tu był dzikusem...

RIO84-105;RIO83-070p198-9;QNKo5-053


 

witrynę prowadzi
(C) R. Antoszewski

Titirangi, Auckland, Nowa Zelandia

antora@ihug.co.nz
(wybrane z publ. R. Antoszewskiego)

sierpień 2002
v.8

Site Meter