.

Jedno zdziwienie dziennie - ...


Kulturowy regres.

Zwykło się sądzić, że historia ludzkości to nieprzerwany postęp technologiczny i kulturowy hamowany czasem wojnami czy epidemiami, ale szybko nadrabiany wysiłkiem nastepnych pokoleń. Nie jest to jednak regułą. 
Interesujący przykład stanowi Tasmania (wyspa na południe od Australii, obecnie jeden ze stanów australijskich). Europejczycy zawitali tam w 1642 i zastali mieszkańców, łowców i zbieraczy żyjących na etapie wczesnej epoce kamiennej. Tasmańczycy nie znali oczywiście żadnych narzędzi metalowych, ale nie dysponowali też dzidami kolczastymi czy widłowymi, nie używali żadnych narzędzi kościanych, nie mieli polerowanych ani gładzonych narzędzi kamiennych, wszystkie narzędzia były bez rękojeści, nie znali haczyków, sieci, igieł, nie umieli szyć, łowic i spożywać ryb, nie potrafili też rozniecać ognia. W porównaniu do sąsiednich aborygenów australijskich znajdowali się na zdecydowanie niższym poziomie kultury materialnej. Różnicę ocenić można na dziesiątki tysięcy lat.
Szczegółowsze badania wykazały jednak, że umiejętności te Tasmańczycy kiedyś posiadali, tylko po prostu o nich zapomnieli i ich nie kultywowali. Kiedy Tasmania oddzieliła się od Australii w wyniku podniesienia się poziomu mórz po rozpuszczeniu się lodów jakieś 10.000 lat temu, zamieszkiwało tę wyspę około 4.000 mieszkańców. Posiadali oni wtedy większość z wymienionych umiejętności jak wszyscy mieszkańcy dużego kontynentu australijskiego. W wyniku dziesięciu tysięcy lat izolacji nastąpił niesłychany regres technologiczny aż do utraty umiejętności rozniecania ognia..
Nie było żadnej naturalnej przyczyny tego regresu. Uważa się, że do tego by kulturę materialną (chyba i duchową?) rozwijać, a nawet tylko podtrzymywać, potrzebna jest pewna 'masa krytyczna' społeczeństwa. Wygląda na to, że dopiero w grupie  liczącej ponad 5.000 osobników z dostatecznym prawdopodobieństwem rodzić się będą geniusze zdolni do podtrzymania kultury i nadawania tempa rozwoju kulturowego. 

Chyba tylko dzięki temu regresowi w zakresie kultury materialnej zawdzięczać możemy to, że na Tasmanii zachowały się zwierzęta dawno wybite w Australii. Przykładem jest największy torbacz mięsożerny zwanym tasmańskim diabłem (Sarcophilus harrisii). Prawdopodobnie w dzikich ostępach zachował się także wilk tasmański inaczej zwany tygrysem tasmańskim (Thylacinus cynocephalus), też torbacz, upracie tępiony przez osadników brytyjskich. 

QZC01-092

 

Diabeł tasmański (Sarcophilus harrisii)

[a tu można go posłuchać - pozwoli to zrozumieć dlaczego tak go nazwano..]

 


 

witrynę prowadzi
(C) R. Antoszewski

Titirangi, Auckland, Nowa Zelandia

antora@ihug.co.nz
(wybrane z publ. R. Antoszewskiego)

sierpień 2002
v.8

Site Meter