Jedno zdziwienie dziennie - ...


Jak żywić się trucizną.

Nasiona sagowca (Cycas armstrongii) przez tysiące lat były ważnym źródłem pożywienia dla australijskich aborygenów. Sagowiec przypomina budową palmy, ale z palmami filogenetycznie niewiele ma wspólnego, jest przedstawicielem pierwotnych roślin nagozalążkowych, do których zaliczamy też nasze drzewa iglaste. 
Nasiona przypominające orzechy dojrzewają w sezonie suchym (od kwietnia do września) i wtedy to tuziemcy wędrowali setki kilometrów do Australii Północnej by zaopatrzyć się w cenny pokarm. Urządzano też biesiady i międzyplemienne zebrania, wymieniano się żonami, jak zwykle z okazji obftości pożywienia. 
Rzecz jednak w tym, że orzeszki sagowca (a też inne części rośliny) są bardzo trujące i do jedzenia się nie nadają bez skomplikowanej obróbki. Wielu białych podróżników padło ofiarą zatrucia - wiedzieli, że orzeszki są jadalne, ale nie wiedzieli jak je przyrządzać, i źle na tym wychodzili. Trucizna sagoców (glukozyd zwany cycazyną - lepiej czytać - cykazyna) jest na tyle silna, że niektóre ludy, np. Indiane Guatemali używali soku z Zamii - innego przedstawiciela tej grupy - do wykonywania wyroków śmierci na skazańcach,  a na Celebesie sok Cycas rumphii służył do pozbywania się małych dzieci, kiedy trzeba było udać się na długą wędrówkę w poszukiwaniu jadła, lub umrzeć z głodu. 
Jak więc radzili sobie z tym australijscy aborygeni? Otóż zapewne drogą niezliczonej liczby prób i błędów, mnóstwa ofiar, wypracowali następującą technologię. Najpierw wrzuca się orzeszki na określony czas do ognia lub gotuje. Następnie kroi się je na drobne kawałki, umieszcza w woreczkach i na kilka dni pozostawia w wartkim strumieniu. Składniki trujące wymywają się. Następnie rozmokłe kawałki formuje się w bochenki, owija w płaty cienkiej jak papier kory i piecze przez noc w ognisku. Tak przygotowane bochenki dają się przechowywać przez kilka miesięcy. Chleb sagowcowy jest ciężki, zakalcowaty i ma niemiły zapach, ale smakuje bardzo dobrze, jeśli ktoś potrafi sobie poradzić z tym zapachem. Ale głód doskonale w tym pomaga. 
Pożywienie urozmaicano sobie daniem mięsnym - zbierano hibernujące ćmy wędrowne bogong (Agrotis infusa), prużono w piasku lub szykowano z nich klopsiki o smaku pieczonych kasztanów.
Najbardziej zdumiewające jest właśnie to, jak w prymitywnych warunkach potrafiono wypracować przeróbkę silnej trucizny w pożywny pokarm. 

QZC02-000;BAB3288p277

  

 

Sagowiec (Sagowcowate)
Cycas armstrongii (fam. Cycadaceae


 

witrynę prowadzi
(C) R. Antoszewski

Titirangi, Auckland, Nowa Zelandia

antora@ihug.co.nz
(wybrane z publ. R. Antoszewskiego)

sierpień 2002
v.8

Site Meter