Kurioza naukowe / Scientific curiosities ISSN 1176-7545; rok XV; No 3529

Zestawienie tematyczne prowadzone na bieżąco

notka poprzednia                                     zestawienie miesięczne                                           notka następna

 

Jedno zdumienie dziennie...

 

.

Ebola (3)  
(poprzednia notka ebola 2 p. tu)

O trudnościach napotykanych w opanowaniu epidemii eboli można wnioskować na podstawie zdarzenia jakie miało miejsc kilka dni temu.
Światowa Organizacja Zdrowie (WHO) ogłosiła informację o rozwoju epidemii w Port Harcourt, głównym nigeryjskim porcie naftowym.
Pod koniec sierpnia zmarł tam doktor który potajemnie leczył pewnego dyplomatę przybyłego z Lagos z Liberii. Dyplomata ten już w Lagos został skierowany na kwarantannę, ale zbiegł do Port Harcourt, poddał się leczeniu i znowu powrócił do Lagos, i przeżył. W tym czasie leczący go doktor miał ciągły kontakt z rodziną, przyjaciółmi i parownikami służby zdrowia. Sam zmarł, ale miał przedtem setki kontaktów ponieważ leczył jeszcze w swojej klinice prywatnej, nawet prowadził operacje. Już kiedy złożony chorobą przebywał domu, przyjmował licznych gości, był odwiedzany przez pracowników szpitala, z członkami gminy kościelnej którzy prowadzili zabiegi uzdrowieńcze jak 'kładzenie rąk' , wreszcie zlecił skanowanie ultradźwiękowe. Po dwóch dniach zmarł. 
O swoim kontakcie z dyplomatą z Liberii nie powiadomił służb medycznych.  Dopiero w parę dni po jego śmierci powiadomiono o jego zachorowaniu na ebolę. Tak więc doktor miał setki kontaktów. Wykryto, że co najmniej 60 była poważnie narażonych na zakażenie.
Wtedy dopiero WHO przygotowała i wyposażyła 26 stanowisk do kwarantanny i przeszkoliło zespoły dekontaminacyjne oraz grzebalnicze. Trudno ocenić liczbę zakażonych osób, choroba może roznosić się łańcuszkwo, ale co najmniej 200 osób zostało bezpośrednio narażonych na kontakt z wirusem w warunkach umożliwiających jgo skuteczne przenoszenie. 
Dyplomata z Lagos może oczekiwać oskarżenia o zabójstwo.

Nic dziwnego, że w takich niekontrolowalnych warunkach epidemia wymyka się z rąk, nawet wbrew najlepszym wysiłkom WHO. 
Należy też oczekiwać, że w takich okolicznościach liczba zachorowań będzie rosła w sposób niekontrolowany, to samo dotyczy liczby ofiar śmiertelnych oszacowanej na obecnie na około dwa tysiące. Trudno przewidzieć na czym się to skończy, ale przerzuty epidemii na inne kontynenty już zachodzą, a szczepionki i leku nie ma.

[QZE12141];QEQ53366
w sieci: 6.9.2014; nr 3529

 

 


witrynę prowadzi
© R. Antoszewski
Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

(wybrane do publ. R. Antoszewskiego)

  Site Meter