Kurioza naukowe / Scientific curiosities ISSN 1176-7545; rok XV; No 3510

Zestawienie tematyczne prowadzone na bieżąco

                             

notka poprzednia                                     zestawienie miesięczne                                           notka następna

 

Jedno zdumienie dziennie...

 

.

Moda po szympańsku.

Edwin van Leeuwen z holenderskiego Instytutu Psycholingwistyki badał obyczaje szympansów żyjących w zambijskim schronisku dla dzikich zwierząt Chimfunshi Wildlife Orphanage Trust. W r. 2010 zaobserwował, że szympansica Julia wkładała sobie do ucha, albo do obu uszu sztywne, dosyć pokaźne źdźbła trawy. Nie miała z tego żadnego pozytku, źdźbło niczemu nie było potrzebne, ale dodawało wdzięku. 

Wkrótce zauważył, że inne szympansy w tej grupie zaczęły robić to samo. Postanowiono rzecz sprawdzić dokładniej. Nagrano 740 godzin obserwacji 94 osobników należących do czterech grup szympansów. Analiza nagrań wykazała, że wkrótce podobnie zaczął postępować Jack, syn Julie, a potem zwyczaj ten naśladowało osiem członków grupy, ale tylko w jednym przypadku członek innej grupy robił to samo. Kiedy Julia, inicjatorka pomysłu zmarła, obyczaj utrzymywany był dalej. 
Było to wyraźne naśladownictwo nikomu niepotrzebnej czynności. Można to uważać za genezę mody, a że przekazywana była dalej nawet po śmieci inicjatorki, za pewną formę powstawania kultury. Jedynym motywem zapewne była tu chęć zwrócenia na siebie uwagi, a potem postępowania zgodnie z modą.
Można sobie wyobrazić, że w podobny sposób powstawały inne trendy kulturowe nie mające żadnego znaczenia praktycznego poza chęcią wyróżnienia się lub chęcią nie odbiegania od panującej mody. Przypomina to kolczyki w uchu, w nosie, na pępku (choć tu może wchodzić w rachubę pewien dreszczyk w określonych sytuacjach), całe girlandy biżuterii na twarzy, tatuaż, zatyczki w płatach uszu czy skrzydełkach nosa, sposoby uczesania i strzyżenia głowy itp, nie mówiąc o obowiązkowych garniturach czy strojach obrzędowych. Żadnej z tych rzeczy nie da się uzasadnić racjonalnością. Może jedynie osławione i budzące zdumienie labrety w wargach kobiet afrykańskich (ale nie tylko afrykańskich) miały pewien sens praktyczny. David Livingstone, znany podróżnik afrykański w połowie XIX wieku zaobserwował, że kobiety z labretami miały trudności z mówieniem, były prawie nieme. W rodzinach poligamicznych, i nie tylko, może bo być niemała zaleta...

Inne notki na podobny temat znajdują się tu.
Labrety;

Pierwsza wzmianka o labretach;
My a szympansy;
Życzliwość bonobo.

[QZE12110];[QEQ53173]
w sieci: xxx.10.2014; nr 3510

 


witrynę prowadzi
© R. Antoszewski
Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

(wybrane do publ. R. Antoszewskiego)

  Site Meter