Kurioza naukowe / Scientific curiosities ISSN 1176-7545; rok XV; No 3506

Zestawienie tematyczne prowadzone na bieżąco

notka poprzednia                                     zestawienie miesięczne                                           notka następna

 

Jedno zdumienie dziennie...

 

.

Inny sposób zatrudnienia ptaków do zapylania roślin.

Rośliny wszystkich stref klimatycznych, wszystkich kontynentów, od milionów lat wysługują się zwierzętami dla zaspakajania swoich potrzeb. Jedną z najważniejszych i najciekawszych usług jest spełnianie roli wysłannika Amora. Rośliny nie potrafią wędrować w okresie dojrzałości płciowej a muszą wysłać swój materiał genetyczny do potencjalnego partnera oczekującego na skompletowanie duetu. Często funkcję tę spełnia wiatr, a nawet woda, ale są to posłańcy niezwykle mało skuteczni i trzeba wysyłać w świat miliony gamet by najzupełniej przez przypadek gameta męska, pyłek, natrafiła na lądowisko innej rośliny, gdzie oczekuje nań chętna gameta żeńska. Produkcja takiej masy pyłku jest bardzo kosztowna. Na wyprodukowanie każdego ziarenka roślina zużywa kosztowne materiały budowlane najwyższej jakości i lokuje tam komplet materiału genetycznego, a więc olbrzymie molekuły zawierające fosfor, cukry, aminokwasy, na i zasady nukleinowe, produkcja których jest metabolicznie bardzo kosztowna. I to wszystko, w przypadku poleganiu na wiatropylności, rozprasza się po okolicy z niezmiernie małym prawdopodobieństwem spełnienia swej funkcji. 
Inaczej przedstawia się sprawa w przypadku zatrudnienia w charakterze wysłanników Amora zwierzęcia, któremu roślina podtyka jakąś przynętę, czasem nawet fałszywą, a zwierzak, nie mając pojęcia o tym co robi (!), oddaje roślinie życiowo najważniejszą przysługę. Łaszcząc się na podsuniętą przynętę zwabiony ptak wędruje po otoczeniu jak listonosz z wyszczególnionym wykazem adresatów dostarczając pyłek tylko właściwemu adresatowi i deponując go we właściwym miejscu. W ten sposób, stosunkowo tanim kosztem, bo przynętą są najczęściej stosunkowo metabolicznie tanie, rozcieńczone cukry, zwierzęta uskuteczniają najważniejszą funkcję życiową roślin. Mówienie, że ptaki czy owady karmią się nektarem czy pyłkiem wypacza istotę rzeczy. Bądźmy brutalni, zwierzęta wynajmowane są przez rośliny do czarnej roboty otrzymując za to marny datek. Rośliny bez oczu, bez skomplikowanego układu nerwowego i mięśni, dyspomują w ten sposób niezwykle złożonym układem nerwowym zwierząt, mają całą ich moc zmysłów i intelektu, ich siłe fizyczna za marną opłatę. 
Najczęściej służkami są owady i ptaki, a także wiele ssaków, nawet ślimaki czasami spełniają tę rolę. Nie słyszałem tylko o rybach... Ale kto wie, w tych sprawach ciągle zaskakują nas niespodzianki. Nowe techniki obserwacyjne rozszerzają nasze możliwości poznawcze w stopniu dotąd nieosiągalnym. I tak stało się w wyniku zastosowania monitoringu w dżungli, gdzie obserwacja jest utrudniona i oczekiwanie całymi dniami nad jakimś kwiatkiem by sprawdzić kto doń zagląda jest po prostu nierealne.
Monitoring elektroniczny zainstalowany w tropikalnych dżunglach Ekwadoru i Kostaryki dał zaskakujące wyniki. Okazało się, że kwiaty atrakcyjnej rośliny Axinaea costaricensis (rodzina Melastomaceae, zaczerniowate, rząd mirtowce) odwiedzane są przez tanagra Chlorospingus pileatus (rząd wróblowate). 

Przy tym ptaki te zainteresowane są przede wszystkim pręcikami kwiatów Axinaea, rzecz raczej niespotykana. Szczegółowa obserwacja, analiza chemiczna i mikroskopowa wykazała, że pręciki u podstawy mają cebulkowate zgrubienia, które wyróżniają się w tle i są atrakcyjne dla ptaków. 

Zawarty jest w nich roztwór cukru i nieco kwasu cytrynowego, pewnie dla smaku. Ale oprócz tego ciekawa jest budowa anatomiczna tego zgrubienia. Zbudowane jest ono i dużych komórek wypełnionych powietrzem, ma strukturę gąbki. W momencie kiedy ptak dziobnie podstawę pręcika, powietrze niczym z mieszka, wyrzuca też chmurkę pyłku i pudruje nim dziób ptaka i jego czoło. Następna wizyta w kwiatku tego samego gatunku stwarza dużą szansę do przekazania pyłku na znamiona i dopełnienia w ten sposób procesu zapylania, i w dalszej perspektywie zapłodnienia.   
Jest to pierwszy zaobserwowany przypadek kiedy męska część kwiatu oferuje daninę przenosicielowi pyłku. 
Kto wie jakich jeszcze niespodzianek można oczekiwać starannie obserwując to, co się dokoła nas dzieje. 

[QZE12::108];[QEQ43::159]53::162
w sieci: 3.7.2014; nr 3506

 


witrynę prowadzi
© R. Antoszewski
Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

(wybrane do publ. R. Antoszewskiego)

  Site Meter