Kurioza naukowe / Scientific curiosities ISSN 1176-7545; rok XV; No 3503

Zestawienie tematyczne prowadzone na bieżąco

notka poprzednia                                     zestawienie miesięczne                                           notka następna

 

Jedno zdumienie dziennie...

 

.

Bohaterowie naszych czasów.

Każda era kulturowa, każda historyczna epoka stwarza inny wzorzec bohatera. Byli bohaterscy rycerze, bohaterscy męczennicy, bohaterscy pustelnicy dla idei, wreszcie bohaterscy romantycy w stylu Wertera czy Pieczorina. To chyba Lermontow wprowadził do literatury przydatne we wszystkich czasach pojęcie 'bohatera naszych czasów'. 

Bohaterem obecnych, naszych czasów jest bohater polityczny, z natury kanciarz, cwaniak i kłamca, często złodziej, a także opryszek w rękawiczkach. Bohater naszych czasów nie jest obarczony żadnymi zasadami etycznymi czy moralnymi, wyznaje demonstracyjnie każdą religię zapewniającą w danym społeczeństwie właściwy skutek. Filozofia dla niego nie istnieje bo nie jest potrzebna, niczego nie daje, nauka jest ważna w tym zakresie, w jakim prowadzi do celu. Ma pewne cechy wspólne z bohaterem kapitalistycznym. I jeden i drugi odznaczają się pożądaniem władzy, zasadniczym celem jest stworzenie i zabezpieczenie sobie dobrobytu. Przy tym jest jednak zasadnicza różnica i warto ją sobie uświadomić. 
Polityczny bohater naszych czasów to nie ten bezwzględny egoistyczny kapitalista czy krwiopijca. On dba o innych, dla nich poświęca swój honor, soje dobre imię, odsuwa na bok wszelkie normy uczciwości i lojalności wywołując tym pogardę otoczenia (najczęściej skrywaną), często nienawiść (jeszcze bardziej ukrywaną) no i zawiść. Działa dla sprawy, przede wszystkim swojej ale także dla innych. Działa na korzyść kilku, kilkunastu podległych kumpli powiązanych z nim interesami i interesikami. To nic, że dostają oni ochłapy od zdobyczy bohatera nadrzędnego. Dla nich to wiele, bez powiązań z bohaterem byliby niczym. A ci z kolei mają podwiązanych do siebie kilku, kilkunastu podrzędnych cwaniaczków. To nic, że im przyjdzie zadowolić się ochłapami ochłapów. W życiu liczy się powodzenie i dobrobyt względny. W motłochu łachmaniarzy łachmaniarz z krawatem to już jest ktoś. 

Łańcuszek może mieć kilka pięter tworząc potężną piramidę korzyści i zależności. Ci usadowieni niżej w piramidzie zrobią wszystko dla tych co wyżej, ci z kolei zrobią wszystko dla tych co jeszcze wyżej itd. I tak tworzy się piramida kolesiostwa, układów, układzików, która wydaje się, opanowała polskie życie społeczne i rządzi demokratycznym głosowaniem 

A co niezliczone rzesze, tzw szare masy, gmin czy gawiedź ma z tego? A no nic, poza płaceniem haraczu. Jeśli ci na górze działają z poparciem tuby prania mózgów, gawiedź nie będzie się o nic upominać pozostając w atmosferze starannie kultywowanego strachu, że przecież może być gorzej, i na pewno będzie gorzej jeśli piramida się zawali. Stąd dysponowanie wszystkimi środkami masowego przekazu ma takie kardynalne znaczenie dla funkcjonowania piramidy kolesiostwa. Uczestnikom i twórcom propagandowego prania mózgów także dostają się ochłapy ochłapów, to też jest coś. 

Można by powiedzieć, że owa gawiedź to głupcy. No cóż, pewnie tak, ale przecież każdy ma prawo być głupcem. Prawo do głupoty to rzecz zagwarantowana i społecznie akceptowana. Co innego głuptactwo polityka. Polityk jest człowiekiem, może być głupcem i robić świństwa, ale w demokratycznym zdrowym społeczeństwie robi to tylko raz, potem nieodwracalnie idzie w odstawkę. W upodlonym propagandą społeczeństwie zeświniony polityk ma wielką wartość dla sąsiadów w piramidzie. Takiego zawsze można usidlić szantażem i będzie chodził jak na smyczy lub siedział przywiązany na łańcuchu.
I tak kolesiowa piramidka trwa. Nikt nie powiedział, że musi być krótkotrwała. Dopiero historia pokaże. 

Oczywiście kiedyś się zawali. Wtedy ci na wierzchu, różne cwaniaczki (w stylu Kaśniewskich czy Sikorskich), różni kłamcy dla sprawy (w rodzaju Tusków, Grasiów, Sienkiewiczów),  czy 'swoje chłopy' (w rodzaju Komorowskich), wreszcie cwane głuptaki (w rodzaju Palikotów czy Wałęsów), bohaterowie naszych czasów, zwęszą z wyprzedzeniem co się dzieje, uciekną lub przejdą na z góry przygotowane bezpieczne pozycje, zabezpieczą swoje rodzinki i nikt im niczego nawet nie wypomni, bo przecież wszystko było legalne, zgodne z prawem i społecznym przyzwoleniem. 

A pozostawiony przez nich bajzel sprzątać będzie szara masa albo, co jeszcze bardziej prawdopodobne, nauczona przeszłością i obdarzona wypranymi mózgami, stworzy sobie nowy bajzel. Przecież to już trzecie pokolenie nieustannego prania mózgów!

Świadomość tego to zasadniczy motyw podejmowania decyzji o emigracji, tej zagranicznej jak i tej wewnętrznej, którą wybrało już prawie 50 procent obywateli. Emigracja wewnętrzna wydaje się jeszcze bardziej groźna dla państwowości, niż ta zagraniczna.

[QZE12::102]
w sieci: 20.6.2014; nr 3503

 


witrynę prowadzi
© R. Antoszewski
Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

  Site Meter